sobota, 14 lutego 2015

Kochaj mnie jak Paul Child Julię...

1965
Zachwycać się Julią, nie dostrzegając Paula Childa, to tak, jakby zachwycać się pięknem witraży i nie dostrzegać w tym pięknie roli słońca. Jedno spotyka drugie i nagle dzieje się coś magicznego. Zanim Julia Child rozkochała Amerykanów w kuchni francuskiej, on rozkochał ją w sobie, jedzeniu, gotowaniu i sztuce szczęśliwego życia.

Mogłabym napisać, że Paul Child stał w cieniu żony, ale to nieprawda, bo stał u jej boku. Mogłabym też napisać, że podporządkował jej swoje życie, ale to również nieprawda, bo w pierwszej kolejności to ona przyjęła rolę typowej amerykańskiej żony z tamtych lat i, nie mając lepszego pomysłu na siebie i swoje życie, podążyła za nim do Francji. Co więcej, kiedy już ten pomysł miała i tak podróżowała z nim, do momentu, kiedy zakończył swoją dyplomatyczną karierę w 1961. 

Jeśli czytaliście "Moje życie we Francji" i macie książkę pod ręką, otwórzcie kilka losowo wybranych stron. Imię Paul pojawia się prawie na każdej z nich. Ruth Reichl w swoim artykule "Przepis Julii Child na doskonałe nowoczesne małżeństwo" wspomina, że przy Julii zawsze miało się wrażenie, jakby Paul był w drugim pokoju i miał za chwilę przyjść, i dołączyć do nich przy stole. Nawet 7 lat po jego śmierci.


Głodny sztuki i świata

Kim był mąż doskonały? Urodził się w 1902 roku w Montclair, w New Jersey jako jeden z bliźniaków. Miał też siostrę. Z rodzeństwem wychowywali się w miejscowości koło Bostonu i urządzali sobie przeróżne zabawy. Jedna z nich skończyła się tragicznie. Bawiąc się w szycie, Paul pochylił się nad bratem, trzymającym igłę w dłoni. Charlie gwałtownie podniósł rękę i niechcący wbił igłę w oko brata. Paul stracił wzrok w lewym oku. Nie powstrzymało go to jednak przed dalszym zdobywaniem świata.

1944 - Ceylon
W wieku 18 lat Paul Child przeniósł się z matką do Paryża, gdzie uczył się sztuki i fotografii. Nie zdobył jednak wyższego wykształcenia. W wieku 20 lat uczył w szkołach za granicą malarstwa, fotografii, angielskiego, francuskiego, a także judo, w którym miał czarny pas (podaję za: NYT). Podczas II wojny światowej zaczął pracować w Biurze Służb Strategicznych, czyli agencji wywiadowczej, która była poprzedniczką CIA. Szefował grupie Prezentacji Wizualnych, rysował mapy, a w Ceylonie, gdzie w 1944 poznał Julię McWilliams, zajmował się wystrojem kwatery generała Wedemeyera. Tak przynajmniej podaje Julia w swojej książce. W 2008 roku odtajniono dokumenty dotyczące pracowników, a w zasadzie szpiegów pracujących w OSS. Książka "Moje życie we Francji" została wydana w roku 2006, czyli 2 lata wcześniej. W 2011 światło  dzienne ujrzała książka Jennet Conant, opisująca ten okres życia Julii i Paula. Niestety nie miałam okazji się z nią jeszcze zapoznać.

Apetyt na Julię McWilliams

1946 - ślub
Child poznał Julię w Ceylonie, a następnie został przeniesiony do Chin. Ona dotarła tam niebawem. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Panna McWilliams miała 32 lata, Paul był 10 lat starszy. W owych czasach kobieta w tym wieku musiała się już powoli tłumaczyć ze staropanieństwa. Paul w swoich listach do brata również ubolewał, że brakuje mu kobiety u boku. Mimo ponad 30 lat Julia była mało doświadczoną osobą. Zarówno światopoglądowo, jak i w kwestiach damsko-męskich Paul był jej przewodnikiem. Łączyła ich ciekawość świata, fascynacją odmiennymi kulturami i kulinariami. Powoli więc ta znajomość zamieniła się w coś bardziej poważnego. Ślub wzięli na początku września 1946 roku. 

Pierwszy rok małżeństwa spędzili w Georgetown w Waszyngtonie. Julia przed ślubem zapisała się nawet na kurs gotowania w Los Angeles, który miał ją przygotować do obowiązków żony, ale nie zakończył się on zbytnim sukcesem. Paul twierdził nawet, że "był w stanie cierpliwie znosić to okropne gotowanie, żeby zdobyć Julię" (za: Fundacją Julii Child). Pod koniec 1948 Childowi zaproponowano pracę szefa Wydziału Prezentacji Wizualnych w Paryżu. Powrót do znanego i kochanego miasta był dla niego wspaniałą wiadomością. Tak zaczęła się przygoda Julii z kuchnią francuską. Niektórzy twierdzą, że gdyby pojechali do Włoch, z równym zapałem napisałaby The Art of Italian Coooking. To Paul otworzył przed nią świat wybornego jedzenia, win pitych do posiłków i rozkochał nie tylko w sobie, ale i w życiu.

Wreszcie syty

Swoją pracę Child traktował ponoć jak obowiązek, który trzeba znieść, by potem wrócić do domu i zająć się tym co naprawdę go pochłaniało - pisaniem poezji, fotografią i malarstwem. W 1961 roku, kiedy zakończył współpracę z OSS, poświęcił się pomaganiu żonie. Pracując z nią, realizował swoje pasje. Ilustrował jej książki, robił do nich fotografie, ale pełnił też szereg innych funkcji - był redaktorem, pomocnikiem kucharza, managerem. W 1967 napisał do brata z niedowierzaniem: "Jakie szczęście, że jesteśmy w tym miejscu w życiu! Każde robi to czego najbardziej pragnie, w niesamowitym miejscu, blisko siebie, dobrze karmieni i zadomowieni, w świetnym zdrowiu, z drobnymi wyjątkami" (za: PBS).

W 1989 roku, gdy Paul miał 87 lat wydano na jego cześć przyjęcie, które miało upamiętnić jego dzieła. Zgromadzono 60 fotografii i 8 obrazów (za: LA Times). Dokumentował wspólne życie z Julią oraz to co go otaczało - miasta i krajobrazy. "Mimo braku wyższego wykształcenia uważałam Paula za intelektualistę, choćby dlatego, że miał prawdziwy głód wiedzy, był niezwykle oczytany, pisał poezję i zawsze starał się doskonalić umysł" - napisała o nim Julia w "Moim życiu we Francji".

Dwie połówki jabłka

1961
Byli wyjątkowym małżeństwem. Bardzo nowoczesnym jak na ówczesne czasy, a i dziś niejedna osoba pokręciłaby z niedowierzania głową. Stali za sobą murem i działali jak zgrany zespół. Byli twórczy i płodni w wielu dziedzinach, a jednocześnie prawie nierozłączni. Nie mieli dzieci, choć nie był to raczej ich wybór. Zamiast tego pielęgnowali dziecięcą ciekawość w sobie. Jako partnerzy po prostu lubili się nawzajem i czas, który spędzali razem. Dobrze się razem bawili i doceniali swoje towarzystwo. To chyba był klucz do ich udanego małżeństwa. 

Paul zmarł w 1994 w wieku 92 lat. Jego żona odeszła 10 lat później. Co roku wysyłali znajomym zabawne, samodzielnie przygotowane kartki na Walentynki. Podobno dlatego, że nigdy nie mogli zdążyć z bożonarodzeniowymi życzeniami.




Źródła
"Moje życie we Francji" Julia Child i Alex Prud'homme
Artykuł w Vanity Fair
Artykuł w PBS
Artykuł w LA Times
Strona Julia Child Foundation
Artykuł o śmierci Paula w NY Times
Fox News - informacja o odtajnieniu dokumentów OSS
Amazon: Covert Affair - Julia Child and Paul Child in the OSS - link do książki i jej fragmentów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz