środa, 3 czerwca 2015

Prosta sałatka grecka i co ma moda wspólnego z gotowaniem

Według mojego kalendarza, w czerwcu zaplanowałam "zwiedzanie" kuchni greckiej. Zmęczona trochę tymi podróżami postanowiłam zacząć od czegoś prostego i klasycznego, czyli zwykłej sałatki greckiej. Piękne, ciepłe dni i pachnące pomidory na straganach zachęcają do lekkich obiadów. Zbliżające się coraz szybciej lato nawet we mnie obudziło nieśmiałą myśl, że może by tak zjeść coś bardziej fit i postarać się zrzucić zimowe sadełko :)

środa, 29 kwietnia 2015

Sabih, czyli pyszna sałatka z samodzielnie robioną tahiną


Im więcej gotuję tym rzadziej odkrywam nieznane mi dotąd, a idealne połączenia smaków. Wiedziałam, że książka Yotama Ottolenghiego i Samiego Tamimi "Jerozolima" może być kopalnią takich pysznych niespodzianek i nie zawiodłam się. To dzięki niej odkryłam coś tak banalnego jak pieczony kalafior, który w uprażonej formie jest wyborny. Natomiast, robiąc przedstawianą dziś sałatkę, nauczyłam się dwóch rzeczy. Po pierwsze, zamiast kupować słoik gotowej tahini po prostu będę mieć słoik łuskanego sezamu i zawsze będę sobie mogła zrobić jej tyle ile mi potrzeba. Po drugie pieczony bakłażan i sos z tahiny wpisuję na listę kultowych, niezawodnych połączeń. 

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Forszmak ze śledzi


Jeśli lubicie śledzie, a jak można ich nie lubić, proponuję prostą i szybką przystawkę. Forszmak ze śledziami to zapiekanka z dodatkiem jabłek, cebulki i bułki pszennej. Smakuje wyśmienicie, choć może nie wygląda zbyt fotogenicznie. Łudzę się, że minimalnie zmieniłam ją w wersję light, zastępując szklankę śmietany jogurtem greckim. Nie zmienia to jednak faktu, że bułka i śledzie to chyba nie są składniki na danie fit. Trudno, co zrobić? Przecież nie może się takie dobre jedzenie zmarnować.

środa, 22 kwietnia 2015

Zupa Krupnik


Muszę przyznać, że zupa krupnik to była zmora dzieciństwa. Nie byłam jej fanką, zdecydowanie. Za dużo się w niej działo. W wersji żydowskiej jedynym tłuszczem jaki w niej znajdziemy jest masło. Nie dodaje się mięsa, ani bulionu mięsnego wedle zasady nie łączenia produktów mięsnych i mlecznych. Zupa smakuje jak podrasowana zupa cebulowa. Jest słodka, na co wpływ mają również marchewki. Jak najbardziej polecam, można się nią najeść, w czym pomaga krupa, czyli kasza jęczmienna perłowa. Stąd też nazwa. A Wy mieliście w dzieciństwie jakieś potrawy, na które kręciliście nosem, a po latach wracacie do nich z sentymentem i nowym nastawieniem?

piątek, 10 kwietnia 2015

Jarmuż, kiwi, gruszka - vegesmoothie


Trochę oszukany ten słodki piątek, ale kontynuuję detoks poświąteczny. Wreszcie udało mi się "dorwać" jarmuż, a że jest to bardzo fotogeniczna bestia, musiałam go Wam pokazać. Staram się włączyć do swojej diety więcej warzyw i owoców, z naciskiem na te pierwsze. Jednym z lepszych sposobów na to, jest picie koktajli warzywno-owocowych na drugie śniadanie. Powiem Wam, że taka dawka świeżych witamin działa na mnie świetnie. Jestem mniej zmęczona i czuję się lepiej, więc polecam spróbować.

piątek, 27 lutego 2015

Crepes Suzzete w porto


Jeśli macie skłonności do piromanii to dzisiejszy przepis Wam się spodoba. Crepes suzette to naleśniki maczane w syropie z masła i pomarańczy, polewane alkoholem i podpalane. Żałuję, że nie udało mi się wpaść na pomysł jak je wtedy sfotografować. I tak miałam z nimi mnóstwo zabawy. Nie udało mi się jeszcze opanować sztuki podrzucania ich i obracania, ale wierzcie próbowałam :)

W oryginalnym przepisie używamy likieru pomarańczowego i koniaku jako alkoholi, które pozwolą naszym naleśnikom stanąć w płomieniach. Ja postanowiłam użyć tego co miałam pod ręką, czyli porto. Wydaję mi się, że dobrze przełamuje smak pomarańczy i podkręca smak deseru. Jeśli samodzielnie robicie owocowe nalewki, na pewno sprawdzą się równie dobrze. Owoce z nich również mogą stanowić świetny dodatek. Polecam! :)

środa, 28 stycznia 2015

Pomidorowe curry Nigelli z ryżem jaśminowym


Dziś przedstawiam Wam prosty dodatek do indyjskiego menu. Warto wykorzystać, kiedy robimy jakiś mięsny sos bez warzyw - pomidorowo-cebulowe curry Nigelli. Jednak jeszcze lepszym patentem jest ryż jaśminowy robiony... na bazie herbaty jaśminowej. Ten trick sprzedał mi Jamie Oliver. Jak widzicie mam słabość do brytyjskich kulinarnych celebrytów. Swoją drogą, to ciekawe, że Anglia, która nie kojarzy mi się zbytnio z wybitną kuchnią przoduje w tym towarzystwie.


czwartek, 22 stycznia 2015

Kapuśniak po indyjsku - przepis z Jadłonomii


W związku z tym, że styczeń powoli dobiega końca i dopada mnie lekki przesyt daniami indyjskimi, postanowiłam na koniec przedstawić kilka przepisów z indyjską nutą w tle, ale robionych przez znanych nam celebrytów kulinarnych. 

Zdecydowanie, na polskim rynku, ostatnio triumfuje Marta Dymek. Wypróbowałam jej przepis na kapuśniak po indyjsku. Znajdziecie go w książce Marty, którą oczywiście mam, bo każdy szanujący się bloger, ją ma ;) Przyłożyłam się bardzo sumiennie do testowania przepisu, robiąc najpierw bulion warzywny wg przepisu Marty, a dopiero na nim gotując zupę. Wyszła naprawdę niezła. Dominuje w niej kmin rzymski (haterom kuminu zupy nie polecam), kwaskowate pomidory i oczywiście kapusta. Piszę tego posta właśnie z miseczką tej zupy. 


wtorek, 20 stycznia 2015

Samosas


Samosas to klasyczna przystawka kuchni indyjskiej. Myślałam, że wyjdą mi mniejsze pierożki, a okazały się być spore. Przyznam szczerze, że niektóre troszkę się przypaliły, ale nic to. Staram się zachować humor :) Wczoraj było ponoć najbardziej depresyjny dzień w roku. Tyle, że mówiąc szczerze, nie widzę absolutnie żadnej różnicy między nim a dniem dzisiejszym. Nastała szarość i uparcie nie chce minąć. Gdzie jest śnieżna zima i kiedy będzie wiosna?

sobota, 17 stycznia 2015

Warzywny misz masz z czerwoną pastą curry


Wspominałam już wcześniej, że przyprawy kuchni indyjskiej nadają nowy smak znanym nam dobrze warzywom. Warto o tym pamiętać i kiedy chcemy zjeść coś zdrowego, załadować koszyk z zakupami po brzegi warzywami, a potem gotować je na różne sposoby. Jako zupy czy zwykłe potrawki. Dodatek kuminu, curry, kolendry wyczaruje z nich coś nowego. Zdecydowanie trzeba eksperymentować!

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Palak paneer, czyli szpinak z serem paneer


Przyznaję, ugotowany szpinak to nie jest najwdzięczniejszy temat do fotografii. Do jedzenia jednak nadaje się o wiele lepiej :) Dziś bardzo łagodne danie. Zasmakuje fanom szpinaku ze śmietaną. Dodajemy do niego ser paneer (przepis tutaj) i delikatną indyjską nutę w postaci kminu i ziaren kozieradki. Bardzo lubię to połączenie, choć jest to najmniej pikantne z dań, które prezentowałam. Mam to szczęście, że nikt nie zmuszał mnie do jedzenia szpinaku, kiedy byłam mała, więc bardzo go teraz lubię. Odpowiednio doprawiony w towarzystwie serów jest świetny w wielu daniach. Mam nadzieję, ze też go lubicie.


Składniki
masło klarowane do smażenia
1/2 łyżeczki ziaren kozieradki
1 cebula pokrojona w piórka
1 łyżeczka posiekanego świeżego imbiru
2 posiekane ząbki czosnku
1/3 łyżeczki chilli pieprz cayenne
1 czubata łyżeczka zmielone kminu
250g (około) pokrojonego w 2cm kostkę sera paneer
250g pomidorów bez skórki, pokrojonych w kostkę
450g mrożonego rozdrobnionego szpinaku
2/3 szklanki śmietany 18%
chojna szczypta soli

Sposób przygotowania
Na patelni rozgrzać masło, wrzucić ziarna kozieradki i smażyć 2 minuty, aż lekko się zarumienią. Dodać cebulę i smażyć 5 minut aż zbrązowiej i zmięknie. Dodać imbir, czosnek, chilli i kmin. Przesmażyć 2 minuty. Dodać ser paneer, podsmażyć kolejne 3 minuty. Dodać pomidory i poddusić aż rozpadną się jakieś 5 minut. Dodać szpinak. Dusić 5-7 minut aż odparuje nadmiar wody. Dosolić do smaku. Dodać śmietanę i dusić kolejne 5 minut. Można dodać cukru, soli, pieprzu, kminu - wg uznania.

To danie zakłada, że szpinakowy sos jest rozdrobniony. Jeśli więc kupiliście szpinak świeży polecam podsmażyć go z przyprawami bez pomidorów, cebuli i panner, a całość zmiksować. Potem podsmażyć cebulę, paneer, pomidory i dodać zmiksowaną masę. Można też zignorować miksowanie i robić tak jak Wam wygodnie :D


sobota, 10 stycznia 2015

Kuchenne ABC - jak zrobić ser indyjski paneer


Samodzielny wyrób serów wydaje mi się dość skomplikowany. Jednak sposób przygotowywania sera paneer jest banalnie prosty. Udał mi się za pierwszym razem, więc na pewno Wam uda się również. Jeśli go nie dosolimy i nie doprawimy innymi przyprawi wychodzi w smaku dość nijaki. Jednak nie jest to ser przeznaczony do jedzenia na kanapce, ale jako idealna białkowa wkładka do indyjskich sosów i potrawek.

Składniki potrzebne do podstawowego przepisu to mleko i sok z cytryny. Ja jednak wolę ser jeszcze minimalnie przyprawić. Przedstawiam Wam więc przepis na trochę podrasowaną wersję paneera, żeby nie było zbyt nudno ;) Nie martwcie się i tak jest banalnie prosty.




Składniki
2l świeżego mleka tłustego (3,2%, choć i z 2% się uda)- nie UHT tylko mleko świeże, dostępne w supermarketach w lodówkach
sok z dwóch cytryn
1 czubata łyżeczka soli
1/2 łyżeczki zmielone kminu rzymskiego

Sposób przygotowania
- mleko przelewamy do garnka 3 litrowego (chodzi o to, żeby garnek był większy niż 2,5l, żeby nam przypadkiem nie wykipiało),
- dodajemy sól i kminek,
- doprowadzamy do wrzenia i jak tylko zacznie się gotować wyłączamy gaz
- wlewamy sok z cytryny i mieszamy delikatnie drewnianą łyżką.
Mleko zamieni nam się w ser i serwatkę, czyli ten żółtawo-zielonkawy płyn.

Na durszlaku układamy złożoną na 4 gazę i przelewamy zawartość garnka. Serwatkę wylewamy, gazę z serem wieszamy na kranie niech ser obcieknie. Po jakiejś godzinie ściskamy ser w gazie, żeby ostatecznie odcisnąć serwatkę. Serek w gazie dokładnie ściskamy materiałem, kładziemy na desce i przykrywamy drugą deską obciążoną czymś ciężkim, na przykład garnkiem z wodą. Zostawiamy na noc. Ta czynność ma sprawić, że nasz ser będzie ścisły i twardy.

Ser możemy przechowywać kilka dni w lodówce. Możemy go zalać w miseczce wodą lub serwatką. Nie wychodzi go jednak z dwóch litrów bardzo dużo (niecałe 250g), więc polecam od razu przygotować jakieś pyszne danie z jego dodatkiem.



niedziela, 4 stycznia 2015

Kuchenna ABC - Naan i paratha, czyli chlebki indyjskie


Zanim przejdziemy do konkretnych dań, przedstawię coś z czym należy je jeść, czyli indyjskie chlebki. Wczoraj spędziłam pół dnia w kuchni gotując i testując przepisy. Chciałam podzielić się z Wami wynikami jak najszybciej, jednak zanim wszystko przygotowałam, zapadł zmrok (ach ta zima) i okazja na zdjęcia przepadła. Dziś jestem gotowa :)

Mam dla Was przepisy na dwa chlebki. Jeden z nich to naan, czyli chlebek na drożdżach, który można urozmaicić różnymi przyprawami (mięta, suszone liście kozieradki, kmin) lub masłem z czosnkiem. Drugi placek to paratha. Ten chlebek to tylko woda, mąka, sól i masło lub oliwa. Ciasto jest plastyczne, nie klei się do rąk i o wiele łatwiej z nim pracować. Polecam je na początek. Robi się szybciutko i prosto. Nad naan trzeba się troszkę pogimnastykować, żeby nabrać wprawy.

Paratha



Składniki (6 chlebków)
340g mąki chlebowej 750 (lub zwykłej pszennej)
160g wody
40g oleju lub stopionego masła klarowanego
5g soli
olej lub masło do smarowania chlebków

Sposób przygotowania
Wszystkie składniki dokładnie wymieszać mikserem z hakami lub robotem z mieszadłem hakiem. Wyrobić rękami, żeby uzyskać gładką kulę. Odstawić w misce natłuszczonej oliwą lub masłem na godzinę, żeby ciasto odpoczęło.

Po tym czasie podzielić ciasto na 6 równych części (mnie więcej oczywiście). Każdy kawałek:
- rozwałkować na prostokąt (mniej więcej) grubości 1-2mm
- posmarować tłuszczem
- zwinąć w rulonik
- rulonik delikatnie rozciągnąć i zwinąć w ślimak, podwinąć koniec pod spód
- rozwałkować ślimak na okrągły placek maksymalnej grubości 1 mm (im cieńszy tym lepszy, tylko, żebyście mogli go przenieść na patelnię)
- smażyć z obu stron na nagrzanej patelni z grubym dnem
Uwaga! Patelnia powinna być rozgrzana, na ogniu ciut większym niż średni. Należy ją co jakiś czas posmarować odrobiną tłuszczu. Chlebki smażymy aż pojawią się na nich zarumienione bąbelki. Będziecie widzieć, kiedy są upieczone. Trzeba uważać, żeby ich nie spalić.

Naan


Składniki (6 chlebków)
250g mąki pszennej chlobowej 750 (lub zwykłej pszennej):
        140g pierwsze wyrastanie 
        110g drugie wyrastanie
15g świeżych drożdży
160g wody
1 łyżeczka cukru
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
5g soli
2 łyżki jogurtu naturalnego
3 łyżki stopionego masła
kilka łyżek masła do smarowania chlebków
3 łyżki suszonej mięty
mąka do podsypywania chlebków

Sposób  przygotowania
Wymieszać mikserem 140g mąki, wodę, drożdże i cukier. Odstawić na 30 minut.
Dodać resztę (110g) mąki, proszek do pieczenia, sół, jogurt i masło. Wymieszać ponownie i odstawić na kolejne 3 minut.

Po tym czasie ciasto będzie lepkie. Wylać je na omączony blat i posypać mąką. Podzielić na 6 części. Każdą część:
- rozwałkować na prostokąt (mniej więcej), 
- posmarować oliwą i posypać miętą,
- zagiąć dwa przeciwległe boki do środka, a następnie pozostałe dwa boki, również do środka
- posypać mąką, ugnieść ręką i rozwałkować na cienkie placki,
- smażyć po minucie z obu stron na rozgrzanej patelni
Uwaga! Patelnia powinna być rozgrzana, na ogniu ciut większym niż średni. Należy ją co jakiś czas posmarować odrobiną tłuszczu. Chlebki smażymy aż pojawią się na nich zarumienione bąbelki. Będziecie widzieć, kiedy są upieczone. Trzeba uważać, żeby ich nie spalić. Może się Wam też przypalać mąka z chlebków. Miejcie pod ręką wilgotne ręczniki papierowe, którymi szybko przetrzecie zbędne spalone resztki mąki.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Tarta z marchewką i tymiankiem


Dziś wariacja na temat francuskiej tarty tatin. Klasycznie, ta odwrócona tarta kusi skarmelizowanymi jabłkami. Jednak nie mniej smaczna jest z dobrze przyrządzonymi warzywami. Marchewka sprawdza się wybornie! Już dla samego zapachu, który powstaje, gdy smażymy ją na maśle, warto wypróbować przepis. Do tego świeży tymianek, łyżka miodu. Słodycz marchewki świetnie komponuje się z francuskim ciastem. Widziałam też w wczoraj w gazecie przepis na taką tartę z burakami. Zapewne tę wersję też wypróbuję. Dziś jednak na pomarańczowo.




Składniki
ok. 5 dużych/średnich marchewek obranych i pokrojonych w ćwiartki
3 gałązki świeżego tymianku
2 łyżki masła
1 łyżka miodu
szczypta soli
ciasto francuskie

Sposób przygotowania
Ilość marchewek możemy sprawdzić układając je w formie do tarty, tak, żeby pokrojone zapełniły cały spód.
Rozgrzewamy patelnię i topimy na niej masło. Wrzucamy marchewki i tymianek. Smażymy 10-15 minut, często obracając marchewki tak żeby przyrumieniły się z każdej strony. Gdy są gotowe dodajemy do nich szczyptę soli i łyżkę miodu i mieszamy.

Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Formę na tartę smarujemy masłem. Układamy na niej marchewki. Z ciasto francuskiego wycinamy koło większe odrobinę od formy na tartę. Tuż przed wstawieniem do piekarnika układamy ciasto na marchewkach i zaginamy do wewnątrz jego boki. Pieczemy 25-35 minut aż ciasto ładnie się zarumieni. Ja kupiłam ciasto nazwane ciastem do croissantów, bo od razu było okrągłe i nie trzeba go było wycinać. Odrobinę tylko rozwałkowałam.

Po wyjęciu, kładziemy talerz na formie i odwracamy ją do góry dnem. Tak, żeby nasza tarta wylądowała na talerzu, marchewkami do góry.






sobota, 15 listopada 2014

Szybka pizza - gorgonzola, szałwia i kilka zdań o europejskich znakach jakości


Ostatnio czas biegnie szybciej. Może to przez szarość za oknem i wcześnie przychodzącą noc. Kiedy biorę się za obiad, który wymaga trochę więcej czasu, mam wrażenie, że tracę cały dzień. Dziś więc fast food. Mała pizza, której sekret tkwi w dobrej jakości produktach: gorgonzola, oliwa z oliwek. Oliwki i cebulę prawie na pewno zawsze macie pod ręką. No i jeszcze świeża szałwia. Świetna roślina, która jako jedyna przetrwała przeprowadzkę i moją niekonsekwencję w podlewaniu ziół ;) O europejskich znakach jakości na pewno słyszeliście:  Chroniona Nazwa Pochodzenia, Chronione Oznaczenie Geograficzne, Gwarantowana Tradycyjna Specjalność. To te pomarańczowo-żółte lub granatowo-żółte kółeczka na opakowaniach:


Obecnie oznaczenia te znajdziemy na 1248 produktach z 32 krajów. Już po tej liczbie widać, że to nie tylko kraje Unii Europejskiej. Na liście znajdziemy na przykład sos rybny z Phu Quoc (Wietnam) czy ryż jaśminowy z Tajlandii. Najwięcej certyfikowanej tymi oznaczeniami żywności pochodzi jednak z Włoch (268), Francji (219), Hiszpanii (180), Portugalii (125) i Grecji (101). Polska plasuje się na 8 miejscu z 36 produktami. Włochy to przede wszystkim oliwy, sery, owoce i warzywa. Francja to sery i mięsa. Po owocach, warzywach i zbożach, nabiał to drugi najczęściej wyróżniany przez UE produkt. W gąszczu marketingowych trików, takie oznaczenia są zawsze dobrym drogowskazem, który ułatwia dokonywanie wyborów. Kilka takich produktów zawsze warto mieć pod ręką. To coś na kształt małej czarnej w szafie. 

A teraz pizza :)


Składniki
ciasto
150g mąki pszennej
70ml wody
5g świeżych drożdży
5g soli
1 łyżka oliwy z oliwek

dodatki
oliwa z oliwek
listki z gałązki świeżej szałwii
pół czerwonej cebuli pokrojonej w plasterki
1 duża szalotka pokrojona w talarki
ok. 7 łyżeczek łagodnej gorgonzoli (wg. uznania)
5 oliwek
kilka płatków parmezanu


Sposób przegotowania
Ciasto zagniatamy i zostawiamy w misce, pod przykryciem na 1 godzinę.
Po tym czasie ciasto rękami ugniatamy w kształt koła na papierze do pieczenia, smarujemy pizzę oliwą i rozkładamy na niej dodatki oprócz parmezanu.
Rozgrzewamy piekarnik do maksymalnej temperatury (u mnie 280 stopni) i pieczemy ok. 10 minut, aż ciasto się ładnie przyrumieni.
Podajemy posypane patkami parmezanu i polane oliwą z oliwek.



piątek, 7 listopada 2014

Gnocchi z dynią i szałwią


Dynia, dynia, dynia. Mam wrażenie, że tej jesieni nadrabiam poprzednie lata, kiedy dynia była składnikiem jedynie zup i ewentualnie sałatek. Tym razem coś bardzo prostego, choć wymaga trochę zachodu. Gnocchi, czyli w zasadzie kopytka. W moim przypadku ich przygotowanie zawsze kończy się niemałym bałaganem w kuchni.

Składniki:
gnocchi
200g puree z dyni
600g ugotowanych ziemniaków przeciśniętych przez praskę do ziemniaków
200g mąki pszennej
1 jajko
sól i pieprz do smaku

sos:
oliwa z oliwek
świeże listki szałwii
parmezan
sól i pieprz

Sposób przygotowania:
Wszystkie składniki na gnocchi zagniatamy, dzielimy ciasto na 5 części i formujemy wałki z ciasta (średnica 2cm). Jeśli się lepią do podłoża to podsypujemy mąką.
Wałki tniemy nożem na kawałki (też 2 cm) i formujemy z nich kulki, które delikatnie przyciskamy widelcem, żeby je spłaszczyć, i żeby powstał wzorek z wgłębieniami.
Gotujemy we wrzątku 2 minuty od wypłynięcia na powierzchnie. Przekładamy do miski.

Podsmażamy oliwę na dużej patelni. Kiedy będzie gorąca dorzucamy listki szałwii. Smażymy minutę i dorzucamy gnocchi. Smażymy je mieszając aż do zarumienia. W międzyczasie posypujemy je solą.

Podajemy posypane pieprzem i startym parmezanem. Powinny być chrupkie na zewnątrz i miękkie, delikatne w środku.



poniedziałek, 3 listopada 2014

Dyniowa tarta z serem halloumi i suszonymi pomidorami na cieście francuskim


Dwa dni temu pisałam Wam jak zrobić kruche ciasto (o tu), żeby dziś zamiast standardowej tarty przedstawić Wam tartę na cieście francuskim, bo przecież i tak można. Prawda jest taka, że w lodówce miałam ciasto, którego termin ważności zbliżał się do końca. Puree z dyni też już trochę stało i jakoś nie mogło się doczekać zrobienia ravioli z dynią, a o którym myślę już chyba od ponad roku. Od czasu do czasu trzeba ruszyć głową i zamienić resztki z lodówki w obiad, żeby można było ją zacząć napełniać od nowa ;)



Składniki:
2 szklanki puree z dyni
szczypta soli
1 wyciśnięty ząbek czosnku
1/3 łyżeczki garam masala
4 czubate łyżeczki pestek słonecznika
1 jajko
120g sera halloumi pokrojonego w kostkę lub słupki (można zastąpić twardym kozim)
4 suszone pomidory z oliwy pokrojone w paseczki
ciasto francuskie
masło do wysmarowania formy na tartę

Sposób przygotowania:
Puree z dyni wymieszać z solą, czosnkiem, garam masalą i słonecznikiem. Dodać jajko i ponownie wymieszać.
Formę do tarty wysmarować masłem i wyłożyć ciastem francuskim.
Na ciasto wylać miksturę z dynią. Ułożyć w niej ser i pomidory.
Piec 30 minut w 190 stopniach z termoobiegiem lub w 200 stopniach bez termoobiegu.

niedziela, 16 czerwca 2013

Ratatouille i Rachel Khoo


Po dłuższej nieobecności wracam do blogosfery (mam nadzieję, że na dłużej), żeby podzielić się z Wami przepisem na ratatouille i swoją sympatią do Rachel Khoo, autorki wydanej niedawno w Polsce książki Mała paryska kuchnia. Warszawskie billboardy w metrze nie dały przegapić tego wydarzenia, a ja nie dałam się kusić długo. Tak ładnie wydana książka musiała znaleźć się na mojej półce. Za fotografie odpowiedzialny jest David Loftus, nadworny fotograf Jamie'go Oliver'a. Zarówna potrawy, jak i sama autorka prezentują się bardzo apetycznie. Zawartość? Wszystkiego po trochu. Najbardziej przyciąga sama Rachel i jej kulinarna ojczyzna - wydawałoby się wroga Brytyjczykom Francja. Otwarta, przebojowa trzydziestolatka, z uśmiechem pomalowanym karminową szminką i grzywką zalotnie opadającą na podkreślone czarną kreską oczy, sączy wino w kameralnych bistrach i wyszukuje najpiękniejsze warzywa na targu. Jej historia zdaje się dodawać otuchy i mówić "Wszystko jest możliwe","Realizujcie swoje marzenia". Poniżej zwiastun programu Rachel emitowanego przez BBC.


LITTLE PARIS KITCHEN: COOKING WITH RACHEL KHOO from Plum Pictures on Vimeo.
Kiedy przeglądałam Małą paryską kuchnię po raz pierwszy, przypomniałam sobie o sławetnym ratatouille. Potrawce, która jest czystą pochwałą wspaniałości warzyw. Jędrne, kolorowe, soczyste, śmiejące się do nas z koszyków w sklepach i na targach. Można je jeść na ciepło lub na zimno, jako przystawkę lub dodatek do mięsa. Kolejne z dań genialnych w swej prostocie.

Składniki:
1 bakłażan
1 cukinia
1 papryka czerwona
1 papryka żółta
6 pomidorów
1 cebula
2 ząbki czosnku
1 łyżka suszonego tymianku
1 łyżeczka cukru
sól

Sposób przygotowania:
Bakłażan, cukinię i papryki kroimy w cienkie plasterki. Pomidory na ćwiartki. Pokrojone warzywa (oprócz bakłażana) umieszczamy w dużym żaroodpornym naczyniu. Piekarnik nastawiamy na 180 stopni, by się nagrzał.
Cebulę kroimy w kostkę. Na dużej patelni podsmażamy ją ze zmiażdżonym czosnkiem i tymiankiem aż się zeszkli. Dodajemy bakłażana i smażymy wszystko pod przykryciem do miękkości. Ja, po dodaniu bakłażana na patelnię, podlewam wszystko wodą - nie za dużo. Chodzi o to, że bakłażan chłonie oliwę i wodę, i istnieje ryzyko przypalenia czosnku i cebuli. Bardziej go podduszam niż podsmażam.
Po 5 minutach zdejmujemy patelnię z ognia. Dodajemy bakłażana z cebulą do pozostałych warzyw, mieszamy, przykrywamy folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika na godzinę.


Po godzinie. Wyjmujemy naczynie, zdejmujemy folię, dodajemy cukier i dosalamy do smaku. Mieszamy i wstawiamy ponownie do piekarnika, tym razem na najwyższą półkę, na kolejne 5 do 10 minut. Po tym czasie wyjmujemy i podajemy.

Moje ratatouille utopiło się we własnym sosie, ale było bardzo smaczne. Sos zostawiłam sobie jako zupę na następny dzień. Bo o to w kuchni chodzi, żeby było smacznie i swobodnie. To coś, co na pewno łączy Julię Child i Rachel Khoo. Gotowanie to ma być przyjemność, a z wszelkich wypadków przy pracy należy wybrnąć z francuską elegancją i gracją. Nerwy damie nie przystają.

Miłego wieczoru Wam życzę :)