Jak widzicie nie odpuszczam i kontynuuję gulaszowe szaleństwo. To już ostatni taki garnek pełen francuskich pyszności. Tym razem padło na baeckeoffe, czyli danie z Alzacji. W tej sąsiadującej z Niemcami krainie skosztujecie treściwych potraw, często marynowanych w winach i piwach. W Alzacji robią też kiszoną kapustę, zupełnie jak u nas. Nie jest to smakołyk powszechnie znany w wielu krajach.
poniedziałek, 23 lutego 2015
środa, 18 lutego 2015
Cassoulet
Dzisiaj danie dla prawdziwych hardcorowych pań domu. Cassoulet to potrawa z Langwedocji. W jej skład wchodzi przede wszystkim fasola oraz mięsa - kacze lub gęsie oraz wieprzowe. Podejrzewam, że powstała jako danie tworzone z resztek mięsa, które pozostawały w domu. Tymczasem teraz odtworzenie jej wymaga nie tylko posiadania tych wszystkich "resztek", ale przede wszystkim półtora dnia przygotowań. Brzmi groźnie, ale gotowe danie starcza dla 10-12 osób. Jeśli więc wybieracie się na tygodniowe babskie wakacje i chcecie zostawić mężowi w lodówce coś do jedzenia, to na pewno mu się spodoba. Przyda się też mamom, które chciałyby wykarmić drużynę koszykówki swojego syna ;)
środa, 11 lutego 2015
Coq au vin - kurczak w winie
Przenieść się na chwilę do francuskiej auberge lub zanurzyć się w opowieści o Hrabim Monte Christo. Takie myśli mnie nachodzą, kiedy zajadam się francuskim kurczakiem w winie. Może już to pisałam przy okazji wpisu o wołowinie po burgundzku, ale gulasze francuskie to jest coś nieziemskiego. Jeśli potrzebujecie miski pełnej pociechy, która ogrzeje Was w zimowy wieczór, chwytajcie za garnek. Ciągle zadziwia mnie jak w prosty sposób powstaje coś tak pysznego!
wtorek, 2 grudnia 2014
Boeuf bourguignon, czyli Julie, Julia i Ja
Nie wiem jakim cudem ten przepis ląduje na moim blogu dopiero dziś. Na pewno ma znaczenie fakt, że kiedy wreszcie po 2-3 godzinach duszenia się w piekarniku można wyjąć garnek, to rzucam się na to danie wygłodniała i zniecierpliwiona. Talerze czekają na stole, wino oddycha w kieliszkach, a bagietka w koszyku aż prosi się, żeby zanurzyć ją w sosie.
Boeuf bourguignon! Danie kuchni francuskiej, które Amerykanie poznali dzięki Julii Child, a my poznaliśmy je i Julię dzięki Meryl Streep i filmowi Julie i Julia. To chyba mój ulubiony film, w którym kulinaria są kolejnym bohaterem. Dzięki niemu poznałam i zakochałam się w Julii Child. Więcej o niej i książce "Moje życie we Francji", którą jeśli podobał Wam się film musicie przeczytać, znajdziecie w tym poście. Fascynująca postać.
Wracając do bohatera dzisiejszego dnia, gulaszu z wołowiny, jest to danie niezawodne i przepyszne. Francuzi mają zresztą duszenie mięs świetnie opanowane. A to kurczak, a to wołowina, a to cięlęcina, trochę marchewki i cebuli, zalać winem, bulionem, dodać zioła. Voila! Sam czas duszenia wymaga trochę cierpliwości, ale ilość naszej pracy w całym gotowaniu jest i tak nieduża. Poza tym, sprowadza się do krojenia, obierania, podsmażania i wrzucania do jednego garnka. Nic trudnego. Każdemu się uda. Nie przejmujcie się długością opisu przygotowania, który jest poniżej. Starałam się po prostu opisać wszystko dokładnie, co, jak i dlaczego, tak a nie inaczej.
A Wy, robiliście już boeuf bourguignon?
Składniki
1,5kg mięsa wołowego gulaszowego (ja użyłam łopatki)
150g wędzonego boczku
4 marchewki
5 średnich cebul
0,5kg pieczarek
400g pomidorów (mogą być z puszki)
250ml czerwonego, wytrawnego wina
ok. 2 szklanek bulionu wołowego
bukiet ziół
4 gałązki tymianku
5 ziaren ziela angielskiego
3 rozgniecione ząbki czosnku z łupinami
1 liść laurowy
150g wędzonego boczku
4 marchewki
5 średnich cebul
0,5kg pieczarek
400g pomidorów (mogą być z puszki)
250ml czerwonego, wytrawnego wina
ok. 2 szklanek bulionu wołowego
bukiet ziół
4 gałązki tymianku
5 ziaren ziela angielskiego
3 rozgniecione ząbki czosnku z łupinami
1 liść laurowy
Sposób przygotowania
Mięso wołowe, jeśli nie jest pokrojone, kroimy w spore kawałki ok. 5cm, solimy i pieprzymy, obsmażamy na oleju na gorącej patelni. Następnie przekładamy do garnka, w którym będziemy piec gulasz. Można to zrobić w dwóch turach. Następnie podsmażamy pokrojony w niewielką kostkę boczek i dodajemy do garnka z wołowiną.
Czas na warzywa. Podsmażamy pieczarki w całości, większe sztuki można przekroić na pół lub ćwiartki. Dorzucamy do garnka. Cebulę kroimy w ósemki, marchewkę w grubsze plasterki. Warzywa podsmażamy na patelni aż cebula lekko zmięknie. Solimy w międzyczasie, żeby się nie przypaliła. Przekładamy do garnka.
Zalewamy patelnię winem i redukujemy o połowę. Przelewamy do garnka.
Do garnka dodajemy jeszcze pomidory i zalewamy bulionem tak, żeby przykrył mięso. Na koniec dodajemy bukiet ziół zawinięty w gazę. Ja używam zamiast gazy dużych torebek na herbatę sypaną (sprawdzają się świetnie w takim rozwiązaniu. Nie dosalamy gulaszu. Solone było mięso, słony był boczek i soliliśmy marchewkę z cebulą. Najwyżej doprawicie na końcu po zredukowaniu sosu.
Pieczemy 2-3 godziny w 160 stopniach pod przykryciem, aż mięso będzie miękkie. Do czasu zagotowania się sosu nie zakładajcie pokrywki na garnek, zróbcie to dopiero kiedy sos się zagotuje w piekarniku. Czemu? Bo z pokrywkę będzie to zwyczajnie dłużej trwało.
Kiedy mięso jest miękkie przecedzam sos na dużą patelnię przez durszlak. Warzywa i mięso z durszlaka wrzucam ponownie do garnka i wstawiam do stygnącego piekarnika, żeby nie wystygły. Sos redukuję na średnim ogniu aż trochę zgęstnieje. Następnie wlewam z powrotem do garnka.
Podaję z wiejską bagietką lub wiejskim chlebem. Pychota!
Mięso wołowe, jeśli nie jest pokrojone, kroimy w spore kawałki ok. 5cm, solimy i pieprzymy, obsmażamy na oleju na gorącej patelni. Następnie przekładamy do garnka, w którym będziemy piec gulasz. Można to zrobić w dwóch turach. Następnie podsmażamy pokrojony w niewielką kostkę boczek i dodajemy do garnka z wołowiną.
Czas na warzywa. Podsmażamy pieczarki w całości, większe sztuki można przekroić na pół lub ćwiartki. Dorzucamy do garnka. Cebulę kroimy w ósemki, marchewkę w grubsze plasterki. Warzywa podsmażamy na patelni aż cebula lekko zmięknie. Solimy w międzyczasie, żeby się nie przypaliła. Przekładamy do garnka.
Zalewamy patelnię winem i redukujemy o połowę. Przelewamy do garnka.
Do garnka dodajemy jeszcze pomidory i zalewamy bulionem tak, żeby przykrył mięso. Na koniec dodajemy bukiet ziół zawinięty w gazę. Ja używam zamiast gazy dużych torebek na herbatę sypaną (sprawdzają się świetnie w takim rozwiązaniu. Nie dosalamy gulaszu. Solone było mięso, słony był boczek i soliliśmy marchewkę z cebulą. Najwyżej doprawicie na końcu po zredukowaniu sosu.
Pieczemy 2-3 godziny w 160 stopniach pod przykryciem, aż mięso będzie miękkie. Do czasu zagotowania się sosu nie zakładajcie pokrywki na garnek, zróbcie to dopiero kiedy sos się zagotuje w piekarniku. Czemu? Bo z pokrywkę będzie to zwyczajnie dłużej trwało.
Kiedy mięso jest miękkie przecedzam sos na dużą patelnię przez durszlak. Warzywa i mięso z durszlaka wrzucam ponownie do garnka i wstawiam do stygnącego piekarnika, żeby nie wystygły. Sos redukuję na średnim ogniu aż trochę zgęstnieje. Następnie wlewam z powrotem do garnka.
Podaję z wiejską bagietką lub wiejskim chlebem. Pychota!
piątek, 7 listopada 2014
Gnocchi z dynią i szałwią
Dynia, dynia, dynia. Mam wrażenie, że tej jesieni nadrabiam poprzednie lata, kiedy dynia była składnikiem jedynie zup i ewentualnie sałatek. Tym razem coś bardzo prostego, choć wymaga trochę zachodu. Gnocchi, czyli w zasadzie kopytka. W moim przypadku ich przygotowanie zawsze kończy się niemałym bałaganem w kuchni.
Składniki:
gnocchi
200g puree z dyni
600g ugotowanych ziemniaków przeciśniętych przez praskę do ziemniaków
200g mąki pszennej
1 jajko
sól i pieprz do smaku
sos:
oliwa z oliwek
świeże listki szałwii
parmezan
sól i pieprz
Sposób przygotowania:
Wszystkie składniki na gnocchi zagniatamy, dzielimy ciasto na 5 części i formujemy wałki z ciasta (średnica 2cm). Jeśli się lepią do podłoża to podsypujemy mąką.
Wałki tniemy nożem na kawałki (też 2 cm) i formujemy z nich kulki, które delikatnie przyciskamy widelcem, żeby je spłaszczyć, i żeby powstał wzorek z wgłębieniami.
Gotujemy we wrzątku 2 minuty od wypłynięcia na powierzchnie. Przekładamy do miski.
Podsmażamy oliwę na dużej patelni. Kiedy będzie gorąca dorzucamy listki szałwii. Smażymy minutę i dorzucamy gnocchi. Smażymy je mieszając aż do zarumienia. W międzyczasie posypujemy je solą.
Podajemy posypane pieprzem i startym parmezanem. Powinny być chrupkie na zewnątrz i miękkie, delikatne w środku.
poniedziałek, 3 listopada 2014
Dyniowa tarta z serem halloumi i suszonymi pomidorami na cieście francuskim
Dwa dni temu pisałam Wam jak zrobić kruche ciasto (o tu), żeby dziś zamiast standardowej tarty przedstawić Wam tartę na cieście francuskim, bo przecież i tak można. Prawda jest taka, że w lodówce miałam ciasto, którego termin ważności zbliżał się do końca. Puree z dyni też już trochę stało i jakoś nie mogło się doczekać zrobienia ravioli z dynią, a o którym myślę już chyba od ponad roku. Od czasu do czasu trzeba ruszyć głową i zamienić resztki z lodówki w obiad, żeby można było ją zacząć napełniać od nowa ;)
Składniki:
2 szklanki puree z dyni
szczypta soli
1 wyciśnięty ząbek czosnku
1/3 łyżeczki garam masala
4 czubate łyżeczki pestek słonecznika
1 jajko
120g sera halloumi pokrojonego w kostkę lub słupki (można zastąpić twardym kozim)
4 suszone pomidory z oliwy pokrojone w paseczki
ciasto francuskie
masło do wysmarowania formy na tartę
Sposób przygotowania:
Puree z dyni wymieszać z solą, czosnkiem, garam masalą i słonecznikiem. Dodać jajko i ponownie wymieszać.
Formę do tarty wysmarować masłem i wyłożyć ciastem francuskim.
Na ciasto wylać miksturę z dynią. Ułożyć w niej ser i pomidory.
Piec 30 minut w 190 stopniach z termoobiegiem lub w 200 stopniach bez termoobiegu.
środa, 29 października 2014
Chleb z dynią na zakwasie żytnim
Jakiś czas temu mój zakwas dokonał swojego żywota i przez krótki czas zawiesiłam wyrób domowego pieczywa. Dość szybko jednak doszłam do wniosku, że długo tak nie wytrzymam, bo nadmuchane powietrzem kajzerki zaczęły mi stawać w gardle, a żytnie chleby w piekarniach przypominały, ile jeszcze receptur jest jeszcze do wypróbowania. Nie pozostało mi nic innego jak ponownie zrobić zakwas (robienie zakwasu tu: klik), co też uczyniłam.
Przepis na chleb z dynią podsunęła mi Dorota z bloga ugotujmyto w swoim wpisie. Odsyłam do niej nowicjuszy, ponieważ fajnie pokazuje krok po kroku jak wygląda ciasto na danym etapie przygotowań. Przepis odtworzyłam wiernie z tym wyjątkiem, że nie dodawałam pestek dyni i moje puree z dyni było o wiele bardziej rzadkie, przez co i całe ciasto było rzadkie. Tym samym, nie chciałam ryzykować rozlania się ciasta po kamieniu i wstawiłam je po wstępnym wyrastaniu od razu do ceramicznego garnka, w którym ostatecznie wyrosło i się upiekło.
Kolejna różnica w moim przygotowaniu chleba to, że nie zostawiałam całego ciasta na kolejne 10 godzin w lodówce. Wyszłam z założenia, że w lodówce drożdże wolniej pracują i nie widziałam sensu przedłużania całego procesu. Wybór pozostawiam Wam. Przechowywanie ciasta w chłodnym miejscu do wolniejszego wyrastania ponoć zwiększa głębie smaku chleba. Ja jednak do cierpliwych nie należę, a chleb i bez tego mi bardzo smakował.
Ostatnia już uwaga to proporcje. Ilość podanych tu składników daje nam jeden ogromny bochen lub dwa mniejsze. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, żeby podzielić wszystko na dwa i przygotować 1 mniejszy bochenek. Pewnie tak będę robić w przyszłości.
Sam chleb wyszedł naprawdę smaczny. Rzadkie puree z dyni sprawiło, że trudno byłoby opanować ciasto bez formy, ale za to jego miąższ okazał się przyjemnie wilgotny i wytrzymał względnie świeży przez 3 doby. Jeśli została Wam resztka dyni, z którą nie wiecie co zrobić, to jest to przepis dla Was.
Składniki:
na zaczyn:
200g mąki pszennej chlebowej
40g zakwasu żytniego
150ml wody
na ciasto właściwe:
cały zaczyn
425g puree z dyni (pieczemy pokrojoną w grube plastry dynię 30 min. w 180 stopniach, odkrajamy upieczony miąższ i miksujemy w malakserze na puree)
700g mąki pszennej chlebowej
15g soli
270g wody
Sposób przygotowania:
Składniki zaczynu zmieszać wieczorem i zostawić na noc.
Rano do zaczynu dodać pozostałe składniki, wymieszać lekko i zostawić na pół godziny. Następnie wyrobić ciasto w robocie z mieszadłem hakiem 8 minut. Zostawić do pierwszego wyrastania 1,5 godziny. W połowie tego czasu raz złożyć ciasto.
Następnie wysmarować naczynie, w którym będziemy piec chleb masłem i przełożyć do niego ciasto. Zostawić do podwojenia swojej objętości (u mnie 3-4 godziny).
Nagrzać piekarnik do 240 stopni, wstawić naczynie z wodą, chleb i piec 12 minut. Następnie zmniejszyć temperaturę do 220 stopni i dopiekać kolejne 25 minut.
UWAGA! Jeśli chleb jest już wystarczająco upieczony od góry, przykryć naczynie folią aluminiową.
poniedziałek, 27 października 2014
Królik w sosie musztardowym
To moje pierwsze podejście do królika i myślę, że całkiem udane. Dlatego też polecam ten przepis innym, którzy chcieliby się zmierzyć z tym produktem we własnej kuchni. Mięso królicze jest bardzo delikatne i smaczne, a przy tym zawiera mało tłuszczu. Jeśli jednak wykąpiemy je w śmietanie, tak jak w tym przepisie, nie ma co liczyć na walory dietetyczne. Nie oszukujmy się, to kuchnia francuska, którą uwielbiam za wszechobecne masło, śmietanę i sól. Jedna tuszka starczy na obiad dla 4 osób. Jako dodatek można podać gotowane warzywa lub zjeść danie z pieczywem.
Składniki:
1 podzielona tuszka z królika
1 czerwona cebula
175 ml białego wytrawnego wina
0,5l bulionu drobiowego
1 łyżeczka rozmarynu200g śmietany 18%
4 łyżki musztardy z ziarnami gorczycy
łyżka masła
olej
Sposób przygotowania:
Części królika obsmażyć na rozgrzanym oleju i maśle do zrumienienia (należy robić to partiami, jeśli całe mięso nie zmieści nam się w garnku, a pewnie się nie zmieści). Następnie umieścić wszystkie części królika w garnku, dodać cebulę i przesmażyć wszystko razem przez 3 minuty aż cebula zmięknie.
Zalać winem i poczekać aż odparuje. Wlać bulion, przykryć i gotować 30 minut, aż sos się zredukuje i będzie gęsty (może to zająć krócej). Jeśli po 20 minutach nadal mamy dużo bulionu, uchylić pokrywkę i gotować dalej, pozwalając wodzie odparować.
Kiedy sos się zredukuje, dodać rozmaryn, śmietanę i musztardę. Wymieszać dokładnie by mięso pokryło się sosem. Gotować kolejne 15 minut.
wtorek, 21 października 2014
Zupa krem z pietruszką i gruszką
Przepis i pomysł na taką zupę wpadł mi w oko na blogu Marty Jadłonomia, a dalsze poszukiwania szybko doprowadziły mnie do wpisu Asi z Kwestii Smaku. Krem świetnie smakuje posypany Grana Padano.
Bardzo podobają mi się przepisy, które wykorzystują dobrze znane nam produkty w nowy, świeży sposób. Pietruszka, przyznam szczerze, kojarzyła mi się raczej z nudnym warzywem, które wrzucamy do rosołu i dodajemy do sałatki warzywnej, a i to bez przekonania, raczej z przyzwyczajenia. Była kopciuszkiem w mojej kuchni. Tym bardziej cieszy mnie ten przepis, bo na pewno stanie się u mnie jesienną klasyką. Od początku października gotowałam ją już dwa razy.
Podobnym warzywem, które omijałam z daleka na targowisku był seler, z którego puree podawane do łososia czy steków z wołowiny ubóstwiam, od kiedy pierwszy raz je zrobiłam. I to jest w gotowaniu najwspanialsze. Ciągłe odkrywanie na nowo znanych smaków i poznawanie tych nieznanych. To co dla kogoś gdzieś oczywiste, dla Ciebie kilkadziesiąt lub kilkaset kilometrów dalej jest wspaniałym odkryciem. Nowe kuchnie, a nawet kuchnia polska, ale z różnych regionów, lub ta sprzed kilkudziesięciu lat. Rozmarzyłam się. No, ale powiedzcie sami, jak wiele rzeczy ma tą niezwykłą magiczną moc, żeby przenosić nas do innych krajów i w inne czasy?
Składniki:
1kg pietruszki
2 gruszki
1,5 szklanki mleka
1,5l bulionu warzywnego
1/2 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki chilli cayenne
sok z ćwiartki limonki
oliwa z oliwek
Sposób przygotowania:
Pokroić: pietruszkę w kostkę 1x1cm, gruszkę w grubszą kostkę 2x2cm.
W garnku rozgrzać oliwę, podsmażyć pietruszkę i gruszkę z chilli i cynamonem ok. 3 minut. Dolać bulion (tylko tyle, żeby zakryło pietruszkę i gruszkę), gotować ok. 15 minut, aż pietruszka zmięknie. Dolać mleko, zagotować i zmiksować blenderem.
Posolić do smaku i dodać sok z ćwiartki limonki.
środa, 15 października 2014
Gulasz z łopatki wieprzowej z papryką
Powoli robi się chłodno i naprawdę jesiennie. Urządziłam sobie wczoraj krótki spacer po Parku Ujazdowskim. Te wszystkie kolory i kupki suchych liści pod drzewami. Jest pięknie :) Kiedy już wracam przemarznięta, lubię zjeść coś smakowitego i treściwego. Taki gulasz na przykład. Raz ugotujesz garnek i jesz przez trzy dni, a po każdym odgrzaniu on staje się jeszcze lepszy. Gorąco go Wam polecam. Przepis wydawał mi się niepozorny, ale danie naprawdę smakowało pysznie. Sama zastanawiam się w czym tkwi sekret.
Musicie przygotować się natomiast na to, że mięso piecze się w tym przepisie przez 3 godziny. Niestety krócej się nie da. Najlepiej wstawić go w wolny dzień przed południem. W innym wypadku będziecie narażeni na burczenie w brzuchu, podczas gdy z piekarnika wydobywać się będą torturujące Was zapachy. Przeżyłam to, wiem co piszę :)
Składniki:
1kg łopatki wieprzowej
3 czerwone papryki pokrojone w grubą kostkę (3x2cm)
1 duża czerwona cebula lub 2 średnie pokrojone w grubą kostkę (1,5x1,5cm)
1 świeża papryczka chilli pokrojona cienko w plasterki
2 czubate łyżeczki słodkiej papryki
2 czubate łyżeczki majeranku
1 czubata łyżeczka oregano
1 płaska łyżka kminu rzymskiego
2 łyżki czerwonego octu winnego
1 puszka krojonych pomidorówmąka kukurydziana do zagęszczenia sosu
do podania
śmietana 18%
skórka z połowy cytryny
natka pietruszki
ugotowany ryż
Sposób przygotowania:
Na początek uwaga, że smażyć można w tym samym garnku, w którym zapiekamy danie w piekarniku.
Do garnka, w którym będziemy piec mięso w całości wlać krojone pomidory.
Rozgrzać oliwę na patelni i podsmażyć cały kawał mięsa do zrumienia z obu strony przez około 15 minut (7 minut na stronę). Zdjąć z patelni i przełożyć do garnka.
Na pozostałym tłuszczu i średnim ogniu podsmażyć przez około 10 minut cebulę, papryczkę chilli i przyprawy (słodką paprykę, majeranek, oregano, kmin rzymski).
Przez ten czas dodać do garnka z mięsem czerwoną paprykę, a kiedy cebula z przyprawami się usmaży, również zawartość patelni. Dolać do garnka dwie łyżki octu z czerwonego wina i uzupełnić wodą garnek, żeby prawie zakrywała wieprzowinę.
Piec pod przykryciem w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez 3 godziny. Po 2 godzinach możecie obrócić mięso, żeby część z nad wody też poddusiła się w sosie. To jest też dobry czas na dosolenie potrawy, ponieważ wcześniej tego nie robiliśmy. Po 3 godzinach mięso powinno być miękkie i pozwalać rozrywać się dwoma widelcami. Jeśli nie jest, to pieczcie kolejne pół godziny aż do skutku. U mnie 3 godziny wystarczyły.
Gotowe mięso rozrywamy widelcem na mniejsze kawałki, tak żeby można było każdemu nałożyć smakowitą porcję.
sobota, 11 października 2014
Najprostszy krem z dyni (z garam masala)
To najprostszy przepis na krem z dyni, który zawsze wychodzi. Zupa bazuje na indyjskich smakach, czyli podstawie z czosnku i imbiru plus mieszance przypraw garam masala. Znajdziemy w niej między innymi nasiona kminu (nie kminku), kolendry, kardamon oraz inne przyprawy indyjskie. Jej skład jest różny w zależności od regionu Indii. Garam po pendżabsku znaczy gorący. Przyprawy praży się, a potem mieli. Polecam Wam kupić mieszankę przypraw lub zrobić samodzielnie i wypróbować przepis na zupę. Uwielbiam go, bo jest ekspresowy i niezawodny. Robię zupę w 3 litrowym rondlu i dla takiego naczynia podaję składniki.
Składniki:
1 mała cebula
4 ząbki czosnku
8cm świeżego obranego imbiru
1 czubata łyżeczka garam masala
pół średniej dyni pokrojonej w grubą kostkę (tyle, żeby zmieściło się do 3 litrowego garnka)
2 średnie marchewki pokrojone w talarki (ok. 1cm)
2 czubate łyżki śmietany
1 łyżka soku z cytryny
pieprz i sól
oliwa z oliwek
bulion z kurczaka lub warzyw
opcjonalnie świeża kolendra do dekoracji
Sposób przygotowania:
Ząbki czosnku, imbir pokrojony na 4 kawałki i cebulę pokrojoną na ćwiartki wrzucamy do małego ręcznego malaksera, zalewamy około 2 łyżkami oliwy i szatkujemy drobno. Można też wszystko pokroić drobno nożem. Wszystkie trzy składniki podsmażamy na oliwie w garnku na zupę przez około 3 minuty.
Dosypujemy garam masalę i przesmażamy z czosnkiem, imbirem i cebulą.
Wsypujemy dynię i marchewkę, zalewamy bulionem tak, by przykrył on warzywa, ale nie więcej niż centymetr ponad nie. Gotujemy 20-30minut, aż dynia i marchewka zmiękną. Następnie całość miksujemy blenderem ręcznym.
Na koniec dodajemy śmietanę i cytrynę do smaku oraz solimy. Jeśli zupa jest za gęsta uzupełniamy bulionem lub wodą i ponownie gotujemy ok. 2 minuty.
wtorek, 7 października 2014
Perliczka z azjatycką nutą
Witajcie po wakacyjnej przerwie :) Dziś mam dla Was coś specjalnego. Perliczkę smażoną w głębokim tłuszczu z aromatycznym pomarańczowym sosem. Sosu wychodzi sporo, więc postaram się dla Was niebawem przygotować jeszcze jeden przepis, w którym go wykorzystamy. Wracając jednak do perliczki, jest to proste danie dla dwóch osób i raczej nieskomplikowane w przygotowaniu. Dobre do zaserwowania w weekend lub na kolację. Jeśli lubicie ubrudzić sobie palce, pomlaskać przy jedzeniu i poobgryzać trochę kostek, może Wam zasmakować.
Składniki:
1 perliczka
2 czubate łyżeczki przyprawy 5 smaków (lub zmielone razem: po płaskiej łyżeczce goździków, cynamonu, nasion kopru włoskiego i pieprzu syczuańskiego, plus 2 gwiazdki anyżu)
sól
1l oleju roślinnego
2 pomarańcze
1 limonka
5 łyżek sosu ostrygowego
1 łyżka octu ryżowego
2 łyżeczki oleju sezamowego
1 łyżka miodu
starty świeży imbir (ok. 5cm kłącze)
ryż basmati jako dodatek
Sposób przygotowania:
Przygotować sos. Do rondelka zetrzeć skórkę z jednej pomarańczy i wycisnąć sok ze wszystkich cytrusów. Dodać resztę składników na sos i gotować przez 5 minut. Spróbować i, jeśli trzeba, doprawić dla zrównoważenia smaków słonego, słodkiego i kwaśnego sosem ostrygowym, miodem lub octem ryżowym.
Perliczkę dokładnie umyć z zewnątrz i w środku, osuszyć papierowym ręcznikiem. Wymieszać sól z przyprawą 5 smaków (lub podaną w składnikach zmieloną mieszanką przypraw) i dokładnie natrzeć nią perliczkę z zewnątrz. Olej rozgrzać w naczyniu, które pomieści perliczkę położoną poziomo, do temperatury 180 stopni (przyda się termometr kucharski). 1 litr nie zakryje całego ptaka, dlatego smażymy ją 10 minut od strony udek, a następnie 8 minut od strony piersi, zanurzoną do połowy w gorącym oleju.
Podawać z ugotowanym ryżem. Do dekoracji można dodatkowo użyć posiekanej szalotki i/lub świeżej papryczki chilli.
sobota, 4 stycznia 2014
Nowy rok oraz tarta z gruszkami i serem camembert
Witajcie w nowym roku 2014!
Życzę Wam, żeby ten rok był pełny wspaniałych doświadczeń, niezapomnianych przygód i zaskakujących odkryć, a to wszystko zarówno na polu kulinarnym, jak i poza nim. Niech nie opuszcza Was pozytywna energia do realizacji wszystkich marzeń i planów.
Rok 2013 nie był najszczęśliwszym dla mnie rokiem, jeśli chodzi o blogowanie. Działo się sporo w moim życiu prywatnym i zawodowym, a rozwijanie moich pasji kulinarnych i fotograficznych zeszło na dalszy plan. Dalszy, ale jednak niezbyt daleki. Ciągle mam gdzieś w kalendarzu poupychane kartki z przepisami lub potrawami, które koniecznie muszę zrobić: francuską zupę cebulową, ciasteczka maślane, pierogi z dynią i jabłkiem (o ile moja spakowana w słoiki dynia jeszcze do czegoś się nadaje). Ciągle głaszczę czule moje książki kucharskie i ubolewam, że nie mogę dzień w dzień wypróbowywać kolejnych przepisów, uczyć się na błędach i dopracowywać ich do perfekcji. Prawie codziennie śledzę swoje ulubione blogi kulinarne, podziwiam piękne fotografie i zastanawiam się jak zostały zrobione oraz co muszę zrobić ja, by choć odrobinę się do nich zbliżyć. Ponieważ jednak bycie odbiorcą tych wszystkich apetycznych treści mi nie wystarcza, dziś dzielę się w Wami kolejnym przepisem i jego ilustracjami. Postaram się robić to częściej niż w ostatnich miesiącach.
ciasto na tartę
1 szklanka mąki krupczatki
szczypta soli
85g zimnego masła
1/4 szklanki zimnej wody
na kisz
1 jajko
100ml śmietany 18%
szczypta soli
szczypta pieprzu
pozostałe składniki
2 gruszki
połowa sera camembert
2 garście orzechów włoskich
3 gałązki świeżego tymianku
dodatkowo
forma na tartę
masło do wysmarowania formypapier do pieczenia
folia spożywcza
miska na kisz
ubijaczka
Sposób przygotowania:
Mąkę, sól i masło siekamy w malakserze lub nożem aż przybiorą konsystencję mokrego piasku. Dolewamy wodę i siekamy dalej aż powstałe ciasto zbije się w kulę. Chowamy owinięte w przezroczystą folię spożywczą do lodówki na minimum 1 godzinę (do 24h).
Po tym czasie włączamy piekarnik na 200 stopni, smarujemy formę na tartę masłem, ciasto rozwałkowujemy na umączonym blacie na grubość 2 mm i wykładamy nim foremkę. Nakłuwamy widelcem. Na ciasto kładziemy papier do pieczenia i obciążamy np. fasolą. Pieczemy 20 minut.
W tym czasie kroimy gruszki na ósemki i usuwamy gniazda nasienne. Ser kroimy w cienkie plasterki. Orzechy delikatnie rozgniatamy na mniejsze kawałki. Składniki na kisz mieszamy ubijaczką w miseczce.
Wyjmujemy tartę po 20 minutach, zdejmujemy papier do pieczenia z obciążeniem i wykładamy do foremki na przemian gruszki i ser, posypujemy orzechami, na wierzch kładziemy tymianek (zdjęcie na samej górze). Delikatnie zalewamy kiszem.
Wstawiamy powtórnie do piekarnika na ok. 30 minut. Kisz powinien delikatnie urosnąć, gruszki zbrązowieją.
wtorek, 22 października 2013
Korzenne masło dyniowe
Jeśli nie macie co zrobić z resztą dyni, którą kupiliście na zupę, curry, sałatkę czy w innym smacznym celu, można ją zamienić w tak zwane masło dyniowe. Nie jestem do końca pewna z jakiego powodu te przetwory nazywamy masłem, ponieważ tłuszczu w nich jak na lekarstwo, ale za amerykańskimi źródłami niech będzie masło, bo jakoś to nazwać trzeba :)
Masła dyniowego możemy używać jak konfitury - do chleba lub na tosty. Świetnie sprawdza się też jako dodatek do kwaśnego naturalnego jogurtu. Dorzućmy musli i pyszne śniadanie gotowe. Korci mnie, by tak jak inne słodkie przetwory wykorzystać je do mięs i mięsnych sosów lub spróbować połączyć je z serami. Pomysłów mam wiele. Będę je testować. Zachęcam też Was.
Na 2 nieduże słoiczki użyłam:
550g dyni obranej, z usuniętymi pestkami, pokrojonej w kostkę
1 jabłko
1 szklanka cukru
1 łyżka masła
1 czubata łyżeczka cynamonu
1 płaska łyżeczka imbiru
1/3 łyżeczki zmielonych goździków
1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/4 kubka wody
Sposób przygotowania:
Wszystkie składniki wkładamy do garnka i gotujemy przez 30min.
Po tym czasie miażdżymy wszystko ubijaczką do puree i gotujemy kolejne 40 minut, od czasu do czasu mieszając. Gdy przetwory są już gęste zdejmujemy je z ognia. Ja na koniec użyłam jeszcze blendera ręcznego by uzyskać maksymalnie gładką konsystencję.
Gotujemy w czajniku wodę i zalewamy nią słoiczki. Wylewamy wodę i do słoiczków przekładamy przetwory. Zakręcamy pokrywkę i stawiamy do góry dnem na blacie. Gotowe!
sobota, 20 kwietnia 2013
Pierś z kurczaka w ziołach z jabłkami
Dawno temu moja przyjaciółka zaprosiła mnie do siebie i od niechcenia przygotowała obiad według przepisu swojej erasmusowej koleżanki. Do dziś jest to jedno z moich ulubionych dań. Ciężko je popsuć, jest szybkie w przygotowaniu i wyśmienite! Można zrobić je niedbale jako danie jednogarnkowe, wtedy kroimy wszystko w kostkę i dusimy wspólnie na patelni, można też spróbować podać je w bardziej elegancki sposób - zrumienić na patelni pierś, a następnie ułożyć ją pokrojoną na sosie z plasterkami jabłek. Uwielbiam to połączenie: jabłka, boczek, zioła prowansalskie i śmietana. Niebo w gębie. Co ciekawe, w oryginalnym przepisie erasmusowej mistrzynii kuchni zamiast ziół prowansalskich był estragon. Jednak moja przyjaciółka nie miała go pod ręką więc dodała to co miała. Ja za tą wersją szaleję.
Składniki:
2 piersi z kurczaka
100g boczku pokrojego w kostkę
2 kwaskowe jabłka
zioła prowansalskie
300g śmietany 18%
szklanka przegotowanej wody
sól i pieprz
kuskus
szklanka bulionu warzywnego
Sposób przygotowania:
Kurczaka płuczemy pod wodą, osuszamy ręcznikiem papierowym, solimy, pieprzymy i obtaczamy w ziołach z obu stron. Jabłka kroimy na pół i w plasterki (oczywiście bez gniazd nasiennych). Kaszę kuskus zalewamy gorącym bulionem, tak by sięgał 1cm ponad kaszę. Przykrywamy naczynie z kaszą talerzykiem aż wchłonie cały bulion.
Rozgrzewamy dużą patelnię, wrzucamy boczek i smażymy 2 minuty (bez oliwy - z boczku wytopi się tłuszcz, na którym będziemy smażyć resztę składników). Gdy wytopi się trochę tłuszczu, na patelnię dodajemy pierś z kurczaka. Smażymy aż obie strony się zarumienią, przewracając go od czasu do czasu.
Gdy kurczak się zarumienił dodajemy jabłka i delikatnie mieszamy je z boczkiem. Dolewamy przegotowaną wodę i dusimy pod przykryciem aż kurczak będzie ugotowany (po nakłuciu powinien wypływać z niego przezroczysty sok, ale ja i tak zawsze nadkrawam go w najgrubszym miejscu, by się upewnić).
Na koniec dodajemy śmietanę. Mieszamy na ogniu aż śmietana połączy się z pozostałymi składnikami. Jeśli sos jest za rzadki, gotujemy bez przykrycia by go odparować. Doprawiamy odrobiną soli.
Po wyłączeniu ognia kurczaka wyjmujemy z sosu i kroimy w plastry. Podajemy z sosem i kaszą kuskus.
wtorek, 16 kwietnia 2013
Kwiecień z Sophie Dahl - babeczki z cukinią
Z tymi babeczkami nie było łatwo. Pierwsza próba skończyła się kompletnym fiaskiem. Zgodnie z przepisem babeczki należy piec 20 minut. Po 20 minutach w 190 stopniach moje babeczki nie nadawały się do niczego. Wyjęte za wcześnie oklapły i choć dopiekałam je jeszcze przez kolejne 15 minut to efekt końcowy był zdecydowanie niezadowalający. Prezentuję Wam podejście numer dwa. 35 minut w piekarniku i połowa cukinii. Jeśli zmodyfikuje się przepis, babeczki okazują się być bardzo smakowite. Są dobrym pomysłem na śniadanie do pracy. Zdecydowanie muszę zagłębić się w przepisy muffinek na słono.
230g mąki pszennej (może być orkiszowa)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
60ml oliwy
170ml mleka
1 jajko
80-100g startego parmezanu lub grana padano
125g cukinii (gdy dawałam 350g ciasto się nie upiekło)
1 łyżka suszonego tymianku
pieprz i sól
masło czosnkowo-tymiankowe do podania
Sposób przegotowania:
Wszystkie składniki wrzucamy do miski i mieszamy. Może być robotem z hakiem lub ręcznie. Doprawiamy do smaku. Smarujemy oliwą formę na muffiny i przekładamy ciasto.
Pieczemy 30-35 minut w 190-200 stopniach.
Ja w ostatniej wersji piekłam ok. 30 minut i zostawiłam babeczki w stygnącym piekarniku.
środa, 10 kwietnia 2013
Kwiecień z Sophie Dahl - zielona zupa z pesto
Kwiecień W kuchni wieczorem ogłasza miesiącem testowania przepisów z książki "Na każdą porę. Rok w przepisach" Sophie Dahl. I tu już w weekend pojawił się podstawowy problem. Do jakiej pory roku zajrzeć? Wiosny czy zimy...? Kto to wie? Przesądził nadmiar pesto, który pozostał mi po tym jak przygotowałam je sobie do kanapek z mozarellą. Wygrała wiosna. I niech to będzie dobry znak.
Skorzystałam w pierwszej kolejności z zupy z groszku i z cukinii z pesto. Do tej pory pojawił się tu zarówno krem z groszku (klik) jak i zupa z cukinii (klik), ale wywoływanie wiosny trwa dalej, więc konsekwentnie gram z zielone :) Zupa robi się sama, jest smaczna, niezbyt gęsta i można ją podać zarówno na ciepło, jak i na zimno. U mnie bez rukoli, za to z oliwą truflową, która ostatnio jest u mnie popularną przyprawą do zup.
Składniki:
1 mała cebula pokrojona w drobną kostkę
1 cukinia (300g)
450g mrożonego groszku
3,5 szklanki bulionu drobiowego
3 łyżki pesto (klik)
oliwa
sól i pieprz
Sophie dodaje jeszcze garść rukoli
Sposób przygotowania:
W garnku, na oliwie podsmażyć cebulę aż się zeszkli. Dodać cukinię, zalać bulionem i gotować 5 minut. Dodać groszek i gotować kolejne 15 minut. Gdy groszek będzie miękki zmiksować zupę blenderem ręcznym. Dodać pesto, dosolić, ewentualnie dodać pieprzu. Gotowe.
Podawać z grzankami i oliwą truflową.
niedziela, 3 marca 2013
Zupa curry z cukinii
Z niecierpliwością czekam na wiosnę. Zresztą jak co roku. Jednak zimny wiatr skutecznie przypomina mi każdego ranka, że to jeszcze nie dziś. Między jednym tęsknym spojrzeniem za okno w poszukiwaniu słońca, a drugim przygotowałam prostą, rozgrzewającą zupę curry z cukinii. Choć może się to wydać pretensjonalne, ciągle nie mogę się nadziwić, że z tak prostych przepisów, o minimalnej liczbie składników, powstają tak smaczne dania. Właśnie takie potrawy lubię najbardziej. Mało pracy i garnek pysznego kremu, po który można sięgnąć, gdy zaburczy nam w brzuchu. Leniwe popołudnie z książką i kubkiem zupy w ręce. Brakuje mi ostatnio takich dni.
Składniki:
1kg cukinii
1 duża biała cebula
0,5l bulionu warzywnego
1 łyżeczka pasty curry (łagodnej lub ostrej - wg Waszych upodobań)
2 czubate łyżki śmietanych 18%
1 łyżka masła (do podsmażenia cebuli)
sól do smaku
Sposób przygtowania:
Cebulę kroimy w drobną kostkę, cukinie kroimy w plasterki.
W garnku (3l) rozpuszczamy masło i podsmażamy cebulę aż się zeszkli. Dorzucamy cukinie, wlewamy bulion, dodajemy łyżeczkę curry. Mieszamy, doprowadzamy do wrzenia i pozostawiamy 20 min. na ogniu. W tym czasie 2krotnie mieszamy zupę, by cała cukienia się ugotowała.
Po tym czasie zdejmujemy garnek z ognia. Całość dokładnie miksujemy blenderem ręcznym. Dosalamy do smaku i dodajemy śmietaną. Ponownie stawiamy na ogniu i mieszamy jeszcze 3 minuty, żeby zupa się zagotowała a śmietana połączyła z kremem.
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)













































