O BLOGU, O MNIE I MOŻE O WAS

luty 2015


W kuchni wieczorem założyłam w kwietniu 2012 roku, w wieku 27 lat. Byłam wtedy oczarowana tym, co robi Dorota z Moje wypieki. Własny blog miał mi pomagać w nauce gotowania i poznawaniu nowych przepisów. Bardzo szybko jednak ambicje związane z fotografią wzięły górę i zaczęłam odkrywać fascynujący świat rysowania światłem. W tym świecie znalazłam blogi White PlateTartelette, czy Green Morning, które stały się dla mnie niedoścignionymi wzorcami. Po drodze poznałam dziesiątki innych inspirujących autorów i autorek. Podglądałam ich i zazdrościłam, a kiedy zazdroszczenie mi się znudziło postanowiłam rzucić pracę w korporacji i spróbować własnych sił jako fotograf, niekoniecznie kulinarny. Obecnie jestem na, miejmy nadzieję dobrej, drodze do przekucia mojej pasji w sposób na życie. Trzymajcie za mnie kciuki, bo naprawdę uwielbiam to robić.

Prowadzenie bloga i zainteresowanie polską i zagraniczną blogosferą pozwoliło mi wyjść poza rutynę codziennych dni i utartych schematów. Dostrzegłam wielu ciekawych ludzi, którzy na swoich stronach dzielą się swoją wiedzą i inspiracjami. Ludzi, którzy realizują marzenia i pokazują, że można żyć w zgodzie ze sobą, we własnym tempie i znaleźć swoje miejsce w życiu. To było bardzo ożywcze odkrycie.

Chciałabym, żeby mój blog choć w małej części pełnił dla Was podobną rolę. Wyrasta on z typowego bloga kulinarnego, który miał być zbiorem przepisów. W miarę prowadzenia go, poszerzyłam znacząco swoją wiedzę kulinarną. Zachęcam do tego i Was. Spróbujcie ugotować coś nowego lub wybierzcie się do knajpki z jedzeniem, którego wcześniej nie próbowaliście. Odkryjcie w sobie ciekawość. Zaraz po niej obudzi się w Was kreatywność. Najpierw w kuchni. To świetne miejsce, żeby zacząć i obudzić w sobie twórcę. Z czasem, ostrzegam, ta ciekawość i kreatywność może rozlać się na inne dziedziny Waszego życia. Tak stało się ze mną i mam nadzieję, że ten proces będzie postępować dalej.

A Wy? Macie odwagę spróbować czegoś nowego i wziąć najpierw garnki, a potem życie w swoje ręce?

Pozdrawiam,
Asia