środa, 22 kwietnia 2015

Zupa Krupnik


Muszę przyznać, że zupa krupnik to była zmora dzieciństwa. Nie byłam jej fanką, zdecydowanie. Za dużo się w niej działo. W wersji żydowskiej jedynym tłuszczem jaki w niej znajdziemy jest masło. Nie dodaje się mięsa, ani bulionu mięsnego wedle zasady nie łączenia produktów mięsnych i mlecznych. Zupa smakuje jak podrasowana zupa cebulowa. Jest słodka, na co wpływ mają również marchewki. Jak najbardziej polecam, można się nią najeść, w czym pomaga krupa, czyli kasza jęczmienna perłowa. Stąd też nazwa. A Wy mieliście w dzieciństwie jakieś potrawy, na które kręciliście nosem, a po latach wracacie do nich z sentymentem i nowym nastawieniem?

środa, 25 marca 2015

Kaczka po pekińsku Papy Wana


Dziś poszłam na łatwiznę, a przynajmniej tak mi się wydawało. Szukając przepisów na kaczkę po pekińsku spotykałam się z różnymi jej wersjami. Zdecydowałam się jednak nie glazurować jej przez kilka godzin sosem sojowym tylko skorzystać z przepisu Goka Wana. Użyłam więc gotowej mieszanki przypraw 5 smaków i przygotowałam kaczkę w niecałe 2 godziny.

W kwestii naleśników postanowiłam samodzielnie zadziałać i wyszło mi coś na kształt pity, czy placków naan, tyle, że o wiele cieńszych. Fanom domowych kebabów zdecydowanie polecam przepis. Zresztą kaczka po pekińsku, zawijana w naleśnik, z warzywami i sosem śliwkowym to coś na kształt chińskiego mini-kebaba, bo główną rolę odgrywają tu skrawki pieczonego mięsa. Przekonajcie się sami.

poniedziałek, 23 lutego 2015

Baeckeoffe


Jak widzicie nie odpuszczam i kontynuuję gulaszowe szaleństwo. To już ostatni taki garnek pełen francuskich pyszności. Tym razem padło na baeckeoffe, czyli danie z Alzacji. W tej sąsiadującej z Niemcami krainie skosztujecie treściwych potraw, często marynowanych w winach i piwach. W Alzacji robią też kiszoną kapustę, zupełnie jak u nas. Nie jest to smakołyk powszechnie znany w wielu krajach. 

środa, 11 lutego 2015

Coq au vin - kurczak w winie


Przenieść się na chwilę do francuskiej auberge lub zanurzyć się w opowieści o Hrabim Monte Christo. Takie myśli mnie nachodzą, kiedy zajadam się francuskim kurczakiem w winie. Może już to pisałam przy okazji wpisu o wołowinie po burgundzku, ale gulasze francuskie to jest coś nieziemskiego. Jeśli potrzebujecie miski pełnej pociechy, która ogrzeje Was w zimowy wieczór, chwytajcie za garnek. Ciągle zadziwia mnie jak w prosty sposób powstaje coś tak pysznego!

piątek, 30 stycznia 2015

Paprykowo-limonkowe curry z kurczakiem


Znów curry. Macie już pewnie dość, ale zapomniałam Wam napisać, że do past curry często dodaje się składniki znane z kuchni chińskiej, czyli na przykład sos rybny. Można go również zastąpić filetami z sardeli, czyli anchois. Przepis, który podaję bazował na przepisie Jamiego Olivera na krewetki w czerwonym curry, ale zmieniłam kilka składników (tak, to ja dodałam suszone pomidory - zupełne szaleństwo). Podejrzewam, że charakter sosu zmienił się znacząco. Uppps... ;)

sobota, 13 grudnia 2014

Marchewkowe babeczki - w przerwie świątecznych przygotowań


Mam wrażenie, że blogosferę opanowały przygotowania do Świąt. I dobrze. Każda podpowiedź na przygotowanie karpia mile widziana ;) Weekend pewnie u Was równie pracowity jak u mnie. Piękna pogoda, ciepło, nic tylko myć okna :D W przerwie jednak warto coś przekąsić, chociaż na chwilę usiąść i odpocząć. Babeczki, które pokazuję pewnie mogłyby wyglądać lepiej, trzeba by popracować nad konsystencją kremu, ale smakują świetnie. Jeśli macie zbędne marchewki, pieczcie babeczki!


Składniki (12 babeczek)
ciasto
1 szklanka mąki
1,5 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka sody
1/2 łyżeczki soli
1,5 szklanki startej marchewki (ok. 5-6 sztuk średnich marchewek)
2 jajka
3/4 szklanki oleju słonecznikowego
1 szklanka drobnego cukru

polewa
220g serka homogenizowanego
100g miękkiego masła
1/2 szklanki cukru pudru

Sposób przygotowania
Mąkę, cynamon, sodę i sól wymieszać w misce.
Jajka ubić z olejem. Dodać cukier i zmiksować. Następnie dodać sypkie składniki i wymieszać szpatułką.Dodać marchewkę, ponownie wymieszać szpatułką. Masa będzie dość rzadka. Taka ma być.
Formę na muffiny wysmarować masłem, wlać masę do 3/4 wysokości.
Piec 30-35 minut w 180 stopniach. Aż wykałaczka włożona w ciasto będzie sucha.

Składniki polewy ubić mikserem na jednolitą masę. Mi jednolita nie wyszła, ale i tak była smaczna.
Dekorowałam marchewką, której zostało mi trochę po ścieraniu.



poniedziałek, 8 grudnia 2014

Tarta z marchewką i tymiankiem


Dziś wariacja na temat francuskiej tarty tatin. Klasycznie, ta odwrócona tarta kusi skarmelizowanymi jabłkami. Jednak nie mniej smaczna jest z dobrze przyrządzonymi warzywami. Marchewka sprawdza się wybornie! Już dla samego zapachu, który powstaje, gdy smażymy ją na maśle, warto wypróbować przepis. Do tego świeży tymianek, łyżka miodu. Słodycz marchewki świetnie komponuje się z francuskim ciastem. Widziałam też w wczoraj w gazecie przepis na taką tartę z burakami. Zapewne tę wersję też wypróbuję. Dziś jednak na pomarańczowo.




Składniki
ok. 5 dużych/średnich marchewek obranych i pokrojonych w ćwiartki
3 gałązki świeżego tymianku
2 łyżki masła
1 łyżka miodu
szczypta soli
ciasto francuskie

Sposób przygotowania
Ilość marchewek możemy sprawdzić układając je w formie do tarty, tak, żeby pokrojone zapełniły cały spód.
Rozgrzewamy patelnię i topimy na niej masło. Wrzucamy marchewki i tymianek. Smażymy 10-15 minut, często obracając marchewki tak żeby przyrumieniły się z każdej strony. Gdy są gotowe dodajemy do nich szczyptę soli i łyżkę miodu i mieszamy.

Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Formę na tartę smarujemy masłem. Układamy na niej marchewki. Z ciasto francuskiego wycinamy koło większe odrobinę od formy na tartę. Tuż przed wstawieniem do piekarnika układamy ciasto na marchewkach i zaginamy do wewnątrz jego boki. Pieczemy 25-35 minut aż ciasto ładnie się zarumieni. Ja kupiłam ciasto nazwane ciastem do croissantów, bo od razu było okrągłe i nie trzeba go było wycinać. Odrobinę tylko rozwałkowałam.

Po wyjęciu, kładziemy talerz na formie i odwracamy ją do góry dnem. Tak, żeby nasza tarta wylądowała na talerzu, marchewkami do góry.






wtorek, 2 grudnia 2014

Boeuf bourguignon, czyli Julie, Julia i Ja


Nie wiem jakim cudem ten przepis ląduje na moim blogu dopiero dziś. Na pewno ma znaczenie fakt, że kiedy wreszcie po 2-3 godzinach duszenia się w piekarniku można wyjąć garnek, to rzucam się na to danie wygłodniała i zniecierpliwiona. Talerze czekają na stole, wino oddycha w kieliszkach, a bagietka w koszyku aż prosi się, żeby zanurzyć ją w sosie.

Boeuf bourguignon! Danie kuchni francuskiej, które Amerykanie poznali dzięki Julii Child, a my poznaliśmy je i Julię dzięki Meryl Streep i filmowi Julie i Julia. To chyba mój ulubiony film, w którym kulinaria są kolejnym bohaterem. Dzięki niemu poznałam i zakochałam się w Julii Child. Więcej o niej i książce "Moje życie we Francji", którą jeśli podobał Wam się film musicie przeczytać, znajdziecie w tym poście. Fascynująca postać.

Wracając do bohatera dzisiejszego dnia, gulaszu z wołowiny, jest to danie niezawodne i przepyszne. Francuzi mają zresztą duszenie mięs świetnie opanowane. A to kurczak, a to wołowina, a to cięlęcina, trochę marchewki i cebuli, zalać winem, bulionem, dodać zioła. Voila! Sam czas duszenia wymaga trochę cierpliwości, ale ilość naszej pracy w całym gotowaniu jest i tak nieduża. Poza tym, sprowadza się do krojenia, obierania, podsmażania i wrzucania do jednego garnka. Nic trudnego. Każdemu się uda. Nie przejmujcie się długością opisu przygotowania, który jest poniżej. Starałam się po prostu opisać wszystko dokładnie, co, jak i dlaczego, tak a nie inaczej.

A Wy, robiliście już boeuf bourguignon?


Składniki
1,5kg mięsa wołowego gulaszowego (ja użyłam łopatki)
150g wędzonego boczku
4 marchewki
5 średnich cebul
0,5kg pieczarek
400g pomidorów (mogą być z puszki)
250ml czerwonego, wytrawnego wina
ok. 2 szklanek bulionu wołowego
bukiet ziół
4 gałązki tymianku
5 ziaren ziela angielskiego
3 rozgniecione ząbki czosnku z łupinami
1 liść laurowy

Sposób przygotowania
Mięso wołowe, jeśli nie jest pokrojone, kroimy w spore kawałki ok. 5cm, solimy i pieprzymy, obsmażamy na oleju na gorącej patelni. Następnie przekładamy do garnka, w którym będziemy piec gulasz. Można to zrobić w dwóch turach. Następnie podsmażamy pokrojony w niewielką kostkę boczek i dodajemy do garnka z wołowiną.

Czas na warzywa. Podsmażamy pieczarki w całości, większe sztuki można przekroić na pół lub ćwiartki. Dorzucamy do garnka. Cebulę kroimy w ósemki, marchewkę w grubsze plasterki. Warzywa podsmażamy na patelni aż cebula lekko zmięknie. Solimy w międzyczasie, żeby się nie przypaliła. Przekładamy do garnka.

Zalewamy patelnię winem i redukujemy o połowę. Przelewamy do garnka.

Do garnka dodajemy jeszcze pomidory i zalewamy bulionem tak, żeby przykrył mięso. Na koniec dodajemy bukiet ziół zawinięty w gazę. Ja używam zamiast gazy dużych torebek na herbatę sypaną (sprawdzają się świetnie w takim rozwiązaniu. Nie dosalamy gulaszu. Solone było mięso, słony był boczek i soliliśmy marchewkę z cebulą. Najwyżej doprawicie na końcu po zredukowaniu sosu.

Pieczemy 2-3 godziny w 160 stopniach pod przykryciem, aż mięso będzie miękkie. Do czasu zagotowania się sosu nie zakładajcie pokrywki na garnek, zróbcie to dopiero kiedy sos się zagotuje w piekarniku. Czemu? Bo z pokrywkę będzie to zwyczajnie dłużej trwało.

Kiedy mięso jest miękkie przecedzam sos na dużą patelnię przez durszlak. Warzywa i mięso z durszlaka wrzucam ponownie do garnka i wstawiam do stygnącego piekarnika, żeby nie wystygły. Sos redukuję na średnim ogniu aż trochę zgęstnieje. Następnie wlewam z powrotem do garnka.

Podaję z wiejską bagietką lub wiejskim chlebem. Pychota!


poniedziałek, 13 października 2014

Makaron soba z kurczakiem w sosie pomarańczowym


Jak obiecałam, tak zrobiłam. Przygotowałam dla Was przepis na danie, w którym wykorzystujemy sos z przepisu na perliczkę (tutaj link do wpisu). Chińską kuchnie przybliżył mi Gok Wan, którego uwielbiałam w programie How to Look Good Naked. To co najbardziej spodobało mi się w jego daniach to ekspresowe tempo przygotowania. Kiedy mamy już posiekane składniki, a i tych nie ma wiele, pozostałe smażenie zajmuje jakieś 10 minut. Chciałabym mieć takie wyczucie dalekowschodnich smaków, żebym sama potrafiła żonglować sosem sojowym, ostrygowym, winem ryżowym i odrobiną miodu dla uzyskania nieziemskich smaków, ale chwilowo zdaję się jeszcze na cudze sprawdzone receptury. Sos z postu o perliczce to pomysł Jamiego Olivera, a ja tworzę dla niego dziś nowe zastosowanie :)




Składniki:
sos pomarańczowy wg przepisu z wpisu
500g wyfiletowanych ud z kurczaka
3 łyżki mąki
3 dymki posiekane w 2 cm kawałki
1 średnia marchewka pokrojona w słupki
200g fasoli szparagowej
200g makaronu soba
sól i pieprz
olej do smażenia

Sposób przygotowania:
Fasolkę gotujemy 5 minut i odcedzamy. Nie więcej, bo będzie jeszcze smażyć się na patelni.

Kurczaka kroimy w grubą kostkę, posypujemy solą, pieprzem i obtaczamy w mące.
Rozgrzewamy olej aż będzie bardzo gorący i smażymy kurczaka aż się mocno zrumieni i będzie ugotowany w środku, około 7 minut. Zdejmujemy z patelni i osuszamy z oleju na ręcznikach papierowych.

Na patelnię wrzucamy dymkę i marchewkę. Jednocześnie gotujemy makaron soba przez maksymalnie 3 minuty i odcedzamy. Dymkę i marchewkę smażymy 2 minuty. Dorzucamy fasolkę i smażymy minutę. Wlewamy sos, doprowadzamy do wrzenia i wrzucamy kurczaka. Mieszamy i dodajemy ugotowany makaron. Dosmażamy jeszcze minutę i gotowe.

Do podania można posypać szczypiorkiem z dymki i sezamem.