Jeśli lubicie śledzie, a jak można ich nie lubić, proponuję prostą i szybką przystawkę. Forszmak ze śledziami to zapiekanka z dodatkiem jabłek, cebulki i bułki pszennej. Smakuje wyśmienicie, choć może nie wygląda zbyt fotogenicznie. Łudzę się, że minimalnie zmieniłam ją w wersję light, zastępując szklankę śmietany jogurtem greckim. Nie zmienia to jednak faktu, że bułka i śledzie to chyba nie są składniki na danie fit. Trudno, co zrobić? Przecież nie może się takie dobre jedzenie zmarnować.
poniedziałek, 27 kwietnia 2015
środa, 22 kwietnia 2015
Zupa Krupnik
Muszę przyznać, że zupa krupnik to była zmora dzieciństwa. Nie byłam jej fanką, zdecydowanie. Za dużo się w niej działo. W wersji żydowskiej jedynym tłuszczem jaki w niej znajdziemy jest masło. Nie dodaje się mięsa, ani bulionu mięsnego wedle zasady nie łączenia produktów mięsnych i mlecznych. Zupa smakuje jak podrasowana zupa cebulowa. Jest słodka, na co wpływ mają również marchewki. Jak najbardziej polecam, można się nią najeść, w czym pomaga krupa, czyli kasza jęczmienna perłowa. Stąd też nazwa. A Wy mieliście w dzieciństwie jakieś potrawy, na które kręciliście nosem, a po latach wracacie do nich z sentymentem i nowym nastawieniem?
poniedziałek, 23 lutego 2015
Baeckeoffe
Jak widzicie nie odpuszczam i kontynuuję gulaszowe szaleństwo. To już ostatni taki garnek pełen francuskich pyszności. Tym razem padło na baeckeoffe, czyli danie z Alzacji. W tej sąsiadującej z Niemcami krainie skosztujecie treściwych potraw, często marynowanych w winach i piwach. W Alzacji robią też kiszoną kapustę, zupełnie jak u nas. Nie jest to smakołyk powszechnie znany w wielu krajach.
poniedziałek, 9 lutego 2015
zupa cebulowa
Cebula - równie powszechna co niedoceniana. Kiedy jest surowa ma ostry smak, choć są i tacy, którzy jedzą ją jak jabłka. Upieczona, uduszona lub długo i dobrze wysmażona oddaje to co ma w sobie najlepszego - słodycz i głęboki smak. Wystarczy mieć do niej trochę cierpliwości.
Uwielbiam zupę cebulową to francuski klasyk. Polecam też jej zredukowaną wersję, czyli cebulę duszoną w minimalnej ilości bulionu, do której można dodać kiełbaskę lub boczek i odrobinę pomidorów. Nie jest to danie lekkostrawne, ale jako zupa do obiadu nie powinno Wam specjalnie zaszkodzić. Nie polecam jej, natomiast, małym dzieciom.
środa, 28 stycznia 2015
Pomidorowe curry Nigelli z ryżem jaśminowym
Dziś przedstawiam Wam prosty dodatek do indyjskiego menu. Warto wykorzystać, kiedy robimy jakiś mięsny sos bez warzyw - pomidorowo-cebulowe curry Nigelli. Jednak jeszcze lepszym patentem jest ryż jaśminowy robiony... na bazie herbaty jaśminowej. Ten trick sprzedał mi Jamie Oliver. Jak widzicie mam słabość do brytyjskich kulinarnych celebrytów. Swoją drogą, to ciekawe, że Anglia, która nie kojarzy mi się zbytnio z wybitną kuchnią przoduje w tym towarzystwie.
środa, 14 stycznia 2015
Butter chicken
Butter chicken, czyli kurczak w maśle. W smaku jest to danie dość podobne do chicken tikka masala, ale robi się je szybciej i w jednym garnku. Polecam osobom, które nie lubią marynować przez noc, a potem jeszcze obrabiać na 2 sposoby.
Ja tymczasem przyłączam się do grona osób, które dopadło przeziębienie. Mam nadzieję, że nie potrwa długo, bo teraz jedyne na co mam siłę to owinąć się w kołdrę i spać, spać, spać.
Składniki
4 duże piersi z kurczaka
marynata
180g jogurtu naturalnego
2 łyżeczki garam masala
2 łyżeczki mielonej kolendry
1 łyżeczka mielonego kuminu
3 zmielone nasiona zielonego kardamonu
1 łyżeczka soli
1/3 łyżeczki chilli pieprz cayenne
1 zmiażdżony ząbek czosnku
1 łyżeczka posiekanego świeżego imbiru
2 czubate łyżeczki jogurtu naturalnego
100g masła
2 posiekane białe cebule
szczypta soli
1 szklanka wody
1 suszone listki laurowe
200ml śmietany 18%
Sposób przygotowania
Wymieszać wszystkie składniki marynaty. Kurczaka pokroić w większe kawałki i wrzucić do marynaty.
Rozpuścić w garnku masło i wrzucić cebulę. Posypać solą i smażyć mieszając ok. 3 minut aż zmięknie. Po tym czasie zwiększyć ogień i wrzucić kurczaka z marynatą. Przesmażyć kolejne 3 minuty. Dolać wody, listki laurowe, przykryć i dusić 30 minut aż mięso się ugotuje.
Po tym czasie dodać śmietanę, wymieszać i gotować bez przykrycia kolejne 15 minut aż sos zgęstnieje.
czwartek, 8 stycznia 2015
Korma z wołowiną
Każda indyjska knajpka gotuje w trochę inny sposób i to samo danie w różnych miejscach smakuje odrobinę inaczej. Są to minimalne różnice, ale jeśli zakochamy się w daniu z konkretnego miejsca możemy je dostrzec. Korma z jagnięciną, którą jadłam po raz pierwszy zapadła mi w pamięć najbardziej. Sos był aksamitny i delikatny, a jednocześnie pełen smaku. To mój niedościgniony ideał. Z tego też powodu w przepisie, który Wam prezentuję dodaję śmietanę i cukier, a nie tylko jogurt. Tam musiała być śmietana.
Korma oznacza dusić i faktycznie warto dać mięsu czas, żeby odpowiednio doszło. Polecam szybkowar, który przyspiesza gotowanie. Dodatkowo wszystkie przyprawy buzują w nim uwalniając swój pełen czar. Jeśli zdecydujecie się go użyć, kolendrę, migdały, chilli i śmietanę dodajcie już po jego otwarciu, kiedy mięso jest miękkie.
Ostatnie słowo dla osób, które nie lubią świeżej kolendry. Ja też jej nie lubię. Nie pomijajcie jej jednak w tym przepisie. Dodana ilość jest symboliczna i delikatnie zmienia smak dania. Nie zostawia wyraźnego mydlanego (dla niektórych) posmaku. Zamiast tego harmonijnie komponuje się z innymi przyprawami i oddaje tylko to co najlepsze. Polecam zaryzykować.
Składniki
marynata
1,5 łyżeczki świeżego posiakanego imbiru
2 ząbki czosnku
2 łyżeczki garam masala
3 ziarna zielonego kardamonu
1 łyżeczka kminu rzymskiego
1 łyżeczka nasion kolendry
1/2 łyżeczki chilli pieprz cayenne
1 łyżeczka soli
2 łyżeczki płatków migdałów
2/3 szklanki jogurtu naturalnego
pozostałe składniki
1kg mięsa wołowego doduszenia pokrojonego w kostkę "na jeden kęs"
2 białe cebule
1-2 łyżki klarowanego masła
1 czerwona świeża papryczka chilli
3 łyżki posikanej świeżej kolendry
50g płatków migdałów
2/3 szklanki śmietany 18% + łyżeczka cukru lub śmietany kremówki, wtedy bez cukru
Sposób przygotowania
Marynatę zmiksować w malakserze i zalać nią pokrojone mięso wołowe. Najlepiej zostawić na noc w lodówce, w misce przykrytej folią spożywczą. Można zrobić to też w dniu gotowania i zostawić na min. 1 godzinę w lodówce.
Następnie, w garnku (patelni), w którym będziemy dusić mięso, podsmażyć cebulę na maśle 3-5 minut aż zmięknie i zacznie brązowieć. Ja posypuję cebulę solą, żeby się nie przypalała. Do cebuli dodać mięso z marynaty i podsmażyć 5 minut. Następnie zalać taką ilością wody, żeby prawie przykryła mięso i dusić 2 godziny, do miękkiego mięsa. Można to też zrobić w szybkowarze i skrócić czas duszenia o połowę.
Gdy mięso jest już gotowe dodać migdały, posiekaną kolendrę i posiekaną papryczkę chilli (uwaga, bez pestek) i dusić kolejne 5-7 minut. Na koniec dodać śmietanę, doprawić do smaku (sól, cukier) i gotować jeszcze 5 minut.
Jak zawsze, podawać z ryżem i/lub indyjskimi chlebkami.
wtorek, 2 grudnia 2014
Boeuf bourguignon, czyli Julie, Julia i Ja
Nie wiem jakim cudem ten przepis ląduje na moim blogu dopiero dziś. Na pewno ma znaczenie fakt, że kiedy wreszcie po 2-3 godzinach duszenia się w piekarniku można wyjąć garnek, to rzucam się na to danie wygłodniała i zniecierpliwiona. Talerze czekają na stole, wino oddycha w kieliszkach, a bagietka w koszyku aż prosi się, żeby zanurzyć ją w sosie.
Boeuf bourguignon! Danie kuchni francuskiej, które Amerykanie poznali dzięki Julii Child, a my poznaliśmy je i Julię dzięki Meryl Streep i filmowi Julie i Julia. To chyba mój ulubiony film, w którym kulinaria są kolejnym bohaterem. Dzięki niemu poznałam i zakochałam się w Julii Child. Więcej o niej i książce "Moje życie we Francji", którą jeśli podobał Wam się film musicie przeczytać, znajdziecie w tym poście. Fascynująca postać.
Wracając do bohatera dzisiejszego dnia, gulaszu z wołowiny, jest to danie niezawodne i przepyszne. Francuzi mają zresztą duszenie mięs świetnie opanowane. A to kurczak, a to wołowina, a to cięlęcina, trochę marchewki i cebuli, zalać winem, bulionem, dodać zioła. Voila! Sam czas duszenia wymaga trochę cierpliwości, ale ilość naszej pracy w całym gotowaniu jest i tak nieduża. Poza tym, sprowadza się do krojenia, obierania, podsmażania i wrzucania do jednego garnka. Nic trudnego. Każdemu się uda. Nie przejmujcie się długością opisu przygotowania, który jest poniżej. Starałam się po prostu opisać wszystko dokładnie, co, jak i dlaczego, tak a nie inaczej.
A Wy, robiliście już boeuf bourguignon?
Składniki
1,5kg mięsa wołowego gulaszowego (ja użyłam łopatki)
150g wędzonego boczku
4 marchewki
5 średnich cebul
0,5kg pieczarek
400g pomidorów (mogą być z puszki)
250ml czerwonego, wytrawnego wina
ok. 2 szklanek bulionu wołowego
bukiet ziół
4 gałązki tymianku
5 ziaren ziela angielskiego
3 rozgniecione ząbki czosnku z łupinami
1 liść laurowy
150g wędzonego boczku
4 marchewki
5 średnich cebul
0,5kg pieczarek
400g pomidorów (mogą być z puszki)
250ml czerwonego, wytrawnego wina
ok. 2 szklanek bulionu wołowego
bukiet ziół
4 gałązki tymianku
5 ziaren ziela angielskiego
3 rozgniecione ząbki czosnku z łupinami
1 liść laurowy
Sposób przygotowania
Mięso wołowe, jeśli nie jest pokrojone, kroimy w spore kawałki ok. 5cm, solimy i pieprzymy, obsmażamy na oleju na gorącej patelni. Następnie przekładamy do garnka, w którym będziemy piec gulasz. Można to zrobić w dwóch turach. Następnie podsmażamy pokrojony w niewielką kostkę boczek i dodajemy do garnka z wołowiną.
Czas na warzywa. Podsmażamy pieczarki w całości, większe sztuki można przekroić na pół lub ćwiartki. Dorzucamy do garnka. Cebulę kroimy w ósemki, marchewkę w grubsze plasterki. Warzywa podsmażamy na patelni aż cebula lekko zmięknie. Solimy w międzyczasie, żeby się nie przypaliła. Przekładamy do garnka.
Zalewamy patelnię winem i redukujemy o połowę. Przelewamy do garnka.
Do garnka dodajemy jeszcze pomidory i zalewamy bulionem tak, żeby przykrył mięso. Na koniec dodajemy bukiet ziół zawinięty w gazę. Ja używam zamiast gazy dużych torebek na herbatę sypaną (sprawdzają się świetnie w takim rozwiązaniu. Nie dosalamy gulaszu. Solone było mięso, słony był boczek i soliliśmy marchewkę z cebulą. Najwyżej doprawicie na końcu po zredukowaniu sosu.
Pieczemy 2-3 godziny w 160 stopniach pod przykryciem, aż mięso będzie miękkie. Do czasu zagotowania się sosu nie zakładajcie pokrywki na garnek, zróbcie to dopiero kiedy sos się zagotuje w piekarniku. Czemu? Bo z pokrywkę będzie to zwyczajnie dłużej trwało.
Kiedy mięso jest miękkie przecedzam sos na dużą patelnię przez durszlak. Warzywa i mięso z durszlaka wrzucam ponownie do garnka i wstawiam do stygnącego piekarnika, żeby nie wystygły. Sos redukuję na średnim ogniu aż trochę zgęstnieje. Następnie wlewam z powrotem do garnka.
Podaję z wiejską bagietką lub wiejskim chlebem. Pychota!
Mięso wołowe, jeśli nie jest pokrojone, kroimy w spore kawałki ok. 5cm, solimy i pieprzymy, obsmażamy na oleju na gorącej patelni. Następnie przekładamy do garnka, w którym będziemy piec gulasz. Można to zrobić w dwóch turach. Następnie podsmażamy pokrojony w niewielką kostkę boczek i dodajemy do garnka z wołowiną.
Czas na warzywa. Podsmażamy pieczarki w całości, większe sztuki można przekroić na pół lub ćwiartki. Dorzucamy do garnka. Cebulę kroimy w ósemki, marchewkę w grubsze plasterki. Warzywa podsmażamy na patelni aż cebula lekko zmięknie. Solimy w międzyczasie, żeby się nie przypaliła. Przekładamy do garnka.
Zalewamy patelnię winem i redukujemy o połowę. Przelewamy do garnka.
Do garnka dodajemy jeszcze pomidory i zalewamy bulionem tak, żeby przykrył mięso. Na koniec dodajemy bukiet ziół zawinięty w gazę. Ja używam zamiast gazy dużych torebek na herbatę sypaną (sprawdzają się świetnie w takim rozwiązaniu. Nie dosalamy gulaszu. Solone było mięso, słony był boczek i soliliśmy marchewkę z cebulą. Najwyżej doprawicie na końcu po zredukowaniu sosu.
Pieczemy 2-3 godziny w 160 stopniach pod przykryciem, aż mięso będzie miękkie. Do czasu zagotowania się sosu nie zakładajcie pokrywki na garnek, zróbcie to dopiero kiedy sos się zagotuje w piekarniku. Czemu? Bo z pokrywkę będzie to zwyczajnie dłużej trwało.
Kiedy mięso jest miękkie przecedzam sos na dużą patelnię przez durszlak. Warzywa i mięso z durszlaka wrzucam ponownie do garnka i wstawiam do stygnącego piekarnika, żeby nie wystygły. Sos redukuję na średnim ogniu aż trochę zgęstnieje. Następnie wlewam z powrotem do garnka.
Podaję z wiejską bagietką lub wiejskim chlebem. Pychota!
sobota, 15 listopada 2014
Szybka pizza - gorgonzola, szałwia i kilka zdań o europejskich znakach jakości
Ostatnio czas biegnie szybciej. Może to przez szarość za oknem i wcześnie przychodzącą noc. Kiedy biorę się za obiad, który wymaga trochę więcej czasu, mam wrażenie, że tracę cały dzień. Dziś więc fast food. Mała pizza, której sekret tkwi w dobrej jakości produktach: gorgonzola, oliwa z oliwek. Oliwki i cebulę prawie na pewno zawsze macie pod ręką. No i jeszcze świeża szałwia. Świetna roślina, która jako jedyna przetrwała przeprowadzkę i moją niekonsekwencję w podlewaniu ziół ;) O europejskich znakach jakości na pewno słyszeliście: Chroniona Nazwa Pochodzenia, Chronione Oznaczenie Geograficzne, Gwarantowana Tradycyjna Specjalność. To te pomarańczowo-żółte lub granatowo-żółte kółeczka na opakowaniach:
Obecnie oznaczenia te znajdziemy na 1248 produktach z 32 krajów. Już po tej liczbie widać, że to nie tylko kraje Unii Europejskiej. Na liście znajdziemy na przykład sos rybny z Phu Quoc (Wietnam) czy ryż jaśminowy z Tajlandii. Najwięcej certyfikowanej tymi oznaczeniami żywności pochodzi jednak z Włoch (268), Francji (219), Hiszpanii (180), Portugalii (125) i Grecji (101). Polska plasuje się na 8 miejscu z 36 produktami. Włochy to przede wszystkim oliwy, sery, owoce i warzywa. Francja to sery i mięsa. Po owocach, warzywach i zbożach, nabiał to drugi najczęściej wyróżniany przez UE produkt. W gąszczu marketingowych trików, takie oznaczenia są zawsze dobrym drogowskazem, który ułatwia dokonywanie wyborów. Kilka takich produktów zawsze warto mieć pod ręką. To coś na kształt małej czarnej w szafie.
A teraz pizza :)
Składniki
ciasto
150g mąki pszennej
70ml wody
5g świeżych drożdży
5g soli
1 łyżka oliwy z oliwek
dodatki
oliwa z oliwek
listki z gałązki świeżej szałwii
pół czerwonej cebuli pokrojonej w plasterki
1 duża szalotka pokrojona w talarki
ok. 7 łyżeczek łagodnej gorgonzoli (wg. uznania)
5 oliwek
kilka płatków parmezanu
Sposób przegotowania
Ciasto zagniatamy i zostawiamy w misce, pod przykryciem na 1 godzinę.
Po tym czasie ciasto rękami ugniatamy w kształt koła na papierze do pieczenia, smarujemy pizzę oliwą i rozkładamy na niej dodatki oprócz parmezanu.
Rozgrzewamy piekarnik do maksymalnej temperatury (u mnie 280 stopni) i pieczemy ok. 10 minut, aż ciasto się ładnie przyrumieni.
Podajemy posypane patkami parmezanu i polane oliwą z oliwek.
niedziela, 16 czerwca 2013
Ratatouille i Rachel Khoo
LITTLE PARIS KITCHEN: COOKING WITH RACHEL KHOO from Plum Pictures on Vimeo.
Składniki:
1 bakłażan
1 cukinia
1 papryka czerwona
1 papryka żółta
6 pomidorów
1 cebula
2 ząbki czosnku
1 łyżka suszonego tymianku
1 łyżeczka cukru
sól
Sposób przygotowania:
Bakłażan, cukinię i papryki kroimy w cienkie plasterki. Pomidory na ćwiartki. Pokrojone warzywa (oprócz bakłażana) umieszczamy w dużym żaroodpornym naczyniu. Piekarnik nastawiamy na 180 stopni, by się nagrzał.
Cebulę kroimy w kostkę. Na dużej patelni podsmażamy ją ze zmiażdżonym czosnkiem i tymiankiem aż się zeszkli. Dodajemy bakłażana i smażymy wszystko pod przykryciem do miękkości. Ja, po dodaniu bakłażana na patelnię, podlewam wszystko wodą - nie za dużo. Chodzi o to, że bakłażan chłonie oliwę i wodę, i istnieje ryzyko przypalenia czosnku i cebuli. Bardziej go podduszam niż podsmażam.
Po 5 minutach zdejmujemy patelnię z ognia. Dodajemy bakłażana z cebulą do pozostałych warzyw, mieszamy, przykrywamy folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika na godzinę.
Po godzinie. Wyjmujemy naczynie, zdejmujemy folię, dodajemy cukier i dosalamy do smaku. Mieszamy i wstawiamy ponownie do piekarnika, tym razem na najwyższą półkę, na kolejne 5 do 10 minut. Po tym czasie wyjmujemy i podajemy.
Moje ratatouille utopiło się we własnym sosie, ale było bardzo smaczne. Sos zostawiłam sobie jako zupę na następny dzień. Bo o to w kuchni chodzi, żeby było smacznie i swobodnie. To coś, co na pewno łączy Julię Child i Rachel Khoo. Gotowanie to ma być przyjemność, a z wszelkich wypadków przy pracy należy wybrnąć z francuską elegancją i gracją. Nerwy damie nie przystają.
Miłego wieczoru Wam życzę :)
niedziela, 12 sierpnia 2012
Tarta z cebulą i kiełbasą wg Julii Child
Wreszcie i ja jako organizatorka akcji 100 lat Julio! mogę dodać swój wpis z wypróbowanym przepisem Julii Child. Przyznam się, że w pierwszej kolejności na tapetę poszedł befsztyk wołowy, ale wyszedł mi on niewystarczająco dobrze, a fotogeniczny był tak bardzo, że większą karierę zrobiłby w radiu :) Z tego co do tej pory obserwuję największą popularnością w ramach akcji cieszą się tarty. Ja również nie będę tu wyjątkiem.
Tarta, którą przedstawiam, wpisuje się w moje niekończące się eksperymenty z ciastem kruchym do tart. Ostatnimi czasy pozostawałam przy opcji dodawania do niego jajka. Ten przepis pokazał mi, że wcale tak być nie musi. Ciasto jest faktycznie delikatne, choć gdy je wyrabiałam, kręciłam niepewnie głową przekonana, że zmierzam po raz kolejny w kierunku porażki kulinarnej. Ciasto jest bardzo miękkie i elastyczne. Z tego też powodu rada z przepisu, by trzymać je w lodówce od 2h do 2 dni jest jak najbardziej nie do zlekceważenia. Przepis Julii Child przekonał mnie, że tradycja robienia ciasta kruchego bez użycia jajek jest warta kontynuowania.
Składniki:
na ciasto (porcja na 2 tarty, połowę zostawiłam na kolejny dzień)
2 szklanki mąki tortowej
170g zimnego masła
łyżka soli
1/2 szklanki zimnej wody
na nadzienie
2 średnie cebule
200g kiełbasy (w przepisie polecano gotowaną białą kiełbasę)
ser szwajcarski do posypania
2 jajka (w przepisie 3, ale u mnie los zadecydował inaczej)
200g śmietany 18%
sól, pieprz, gałka muszkatołowa do smaku
Sposób przygotowania:
Mąkę przesiać do malaksera, wsypać sól, dodać pokrojone w kawałki masło. Miksować w trybie pulsacyjnym do czasu, aż ciasto będzie miało konsystencję mokrego piasku. Dolać zimną wodę. Miksować dalej aż zacznie zbijać się w jedną kulę. Wyrobić na blacie oprószony mąką. Wstawić do lodówki na min. 2h, a maksymalnie 2 dni.
W tym czasie, podsmażyć na oliwię pokrojoną w piórka cebulę, aż zmięknie. Pokroić w plastry kiełbasę, zetrzeć ser na tarce. W misce połączyć śmietanę z jajkami i doprawić do smaku solą, gałką i solidnie pieprzem. Formę na tartę wysmarować masłem.
Po 2h wyjąć ciasto z lodówki, podzielić na 2 kawałki. Jeden z nich rozwałkować na grubość 2mm. Zawinąć je na wałku i wyłożyć na formę do tarty. Nakłuć widelcem bardzo dokładnie. Piec wstępnie 10 - 15 minut na górnej półce do zarumienienia się w temperaturze 230 stopni.
Dno rumianego ciasta wyłożyć cebulą, zalać mieszanką śmietany z jajkiem, położyć na wierzchu kiełbasę i posypać serem. Zapiekać ok 30 min. na górnej półce w temperaturze 190 stopni. Wnętrze tarty powinno ok. 20 - 25 minuty zacząć rosnąć, a pod koniec ser powinien być zarumieniony.
Tartę podałam z sałatką z pomidorów, oliwek, cebuli, oliwy, octu balsamicznego i bazylii.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)
.jpg)





















