niedziela, 7 kwietnia 2013

Kurczak po baskijsku


Pierwszy raz jadłam chorizo właśnie w kurczaku po baskijsku. Rzadko zdarzają się smaki, które możemy uznać za nowe, a tak było w przypadku tej kiełbasy. Jeśli zdecydujecie się na jej zakup, kupcie tą droższą, hiszpańską. Przynajmniej pierwszy raz, żebyście mogli poczuć jak powinna smakować. Ostatnio skusiłam się na chorizo od polskiej marki i srogo się zawiodłam. Poniżej przepis na jedno z moich ulubionych dań jednogarnkowych.

Składniki:
2 ćwiartki kurczaka
1 duża biała cebula pokrojona w grubą kostkę
2 czerwone papryki pokrojone w kwadraty
2 ząbki czosnku drobno posiekane
1 pętko kiełbasy chorizo (pokrojone w półplasterki)
1 łyżka przecieru pomidorowego
1 szklanka ryżu
2-3 szklanki bulionu warzywnego
10 czarnych oliwek
1,5 łyżki suszonego tymianku
mąka pszenna
sól i pieprz do smaku


Sposób przygotowania:
Kurczaka umyć i osuszyć. Posypać solą i pieprzem, obtoczyć w mące. Smażyć na dużej patelni do czasu aż się zrumieni z obu stron. Często obracać. Następnie wyjąć i przełożyć na talerz wyłożony ręcznikami papierowymi.

Na tej samej patelni podsmażyć cebulę i paprykę aż cebula się zeszkli. Dodać czosnek, kiełbasę chorizo i przecier. Podsmażyć aż kiełbasa się przyrumieni. Dodać szklankę ryżu. Podsmażyć. Dolać bulion. Doprowadzić do wrzenia. Przełożyć na patelnię usmażonego kurczaka i dusić pod przykryciem, aż mięso będzie ugotowane, a ryż miękki. Od czasu do czasu wymieszać, by potrawka nie przywarła do dna patelni. W razie potrzeby dolać przegotowanej wody.

Na koniec dodać oliwki i tymianek. Dosolić do smaku.

poniedziałek, 5 listopada 2012

Tarta z chorizo i cukinią


Odkąd poznałam przepis na kruche ciasto wg Julii Child, tarty na stałe weszły do mojego repertuaru. Wszystko kręci się wokół 2-3 głównych składników i odpowiednio doprawionej mieszanki śmietany z jajkiem. Jeszcze bardziej uwielbiam hiszpańskie chorizo, które nadaje potrawie charakterystycznego smaku. Lubię je w parze z papryką. Tym razem jednak w lodówce czekała cierpliwie na swój dzień cukinia.


Składniki:
na ciasto
155g mąki pszennej typ 405
5g soli
110g zimnego masła
1/4 szklanki zimnej wody
na farsz
170g kiełbasy chorizo pokrojonej w kostkę
1/2 czerwonej cebuli pokrojonej w piórka
1/2 cukinii pokrojonej w plasterki
200g śmietany 18%
2 jajka
1 łyżka parmezanu
sól i pieprz
oliwa z oliwek

Sposób przygotowania:
W malakserze posiekać w trybie pulsacyjnym mąkę z solą i masłem do uzyskania "mokrego piasku". Dolać wodę i miksować do czasu aż ciasto zaczyna zlepiać się w jedną kulę. 
Wyjąć na blat posypany mąką, wyrobić rękami przez 30 sekund. Zawinąć w przezroczystą folię i zostawić na noc w lodówce.

Blachę do tarty wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto rozwałkować na posypanym mąką blacie i przełożyć na blachę. Ciasto nakłuć widelcem i obciążyć np. fasolą, w przeciwnym razie brzegi ciasta mogą odkleić się od papieru i opaść podczas wstępnego pieczenia. Można też zamiast papieru wysmarować blachę masłem.
Piec 15 minut w temperaturze 230 stopni.

W tym czasie przygotować farsz. 
Podsmażyć na patelni chorizo z cebulą.
Wymieszać w miseczce jajka, śmietanę i parmezan, doprawić solę i pieprzem.

Wyjąć ciasto. Wypełnić ciasto chorizo z cebulą, zalać mieszanką śmietany z jajkiem, na wierzchu położyć cukienię, posolić ją i polać delikatnie oliwą z oliwą. Piec kolejne 30 - 40 minut na górnej półce piekarnika w temperaturze 190 stopni. Farsz powinien się zarumienić i lekko urosnąć.




środa, 5 września 2012

Pappardelle z 3 sosami i kilka słów o wakacjach


Chwilowo na blogu nie mogę zamieścić ładnych zdjęć potraw, ponieważ po kilku latach marzeń, wreszcie wybrałam się w podróż do pięknych Włoch. Choć bella Italia przywitała nas ozięble, staramy się nie poddawać. Temperatura waha się od 15 do 25 stopni, a deszcz pada co kilka godzin i nocami. Nasz agroturystyczny godpodarz patrzy w niebo i powtarza zadziwiony:
- Not normal...
Ponoć od 3 miesięcy nie spadła kropla wody, a deszcz zaczął padać w dniu naszego wyjazdu z Polski. Obecna pogoda, bardziej przypomina angielskie wichrowe wzgórza i typowa jest dla włoskiego listopada, ale od jutra ma być lepiej i może dane nam będzie przeżyć kilka typowych wrześniowych dni w Toskanii. W związku z marną aurą zdążyliśmy odwiedzić jedynie Lukkę i Pizę, a reszta dni upływa nam na czytaniu zaległych lektur (co widzicie na zdjęciu poniżej- recenzja niebawem) i czekaniu na słońce. 

Bardzo pobieżnie weryfikuję dotyczące Włochów i ich kraju stereotypy. Północno-środkowa Italia jest piękna, jeśli chodzi o krajobraz. Góry, doliny i próba ich ujarzmienia przez mieszkańców. Domy na stromych zboczach, pola, winnice, wszechobecne przydomowe ogrody. Za tym wszystkim idzie architektura, o ile to nie za szumne słowo dla tego, o czym chcę napisać. Nie mam bowiem na myśli słynnych duamo, czyli katedr zdąbiących popularne toskańskie miasta, czy innych zabytków kultury, a zwykłe domy widoczne na terenach wiejskich. W większości wybudowane z tego co dała ziemia, czyli kamieni. I dachówki, niezmiennie czerwone. Powtarzalność tych domów, często częściowo obrośniętych winoroślą, robi niesamowite wrażenie. Co z tego, że część z nich się prawie rozsypuje. Wspaniale współgrają z krajobrazem i zaskakują tym jak piękne może być coś, co zostało zrobione z czysto praktycznych pobudek. Prosta bryła, budulec z tego co pod ręką i okiennice, by schronić się przed słońcem, gdy temperatura sięga 40 stopni.

Sami Włosi wydają się być dokładnie tacy jak sobie ich wybrażamy. Po pierwsze glośni, ekstrawertyczni, ekspansywni. Wylewnie żegnają Cię w sklepie, a na drodze uznają tylko prawo dżungli. Wygrywa ten, kto silniejszy, pasy ruchu konsekwentnie ignorują, a jazda pod prąd motocyklem na rondzie nie powinna zbytnio dziwić. W wiejskim miasteczku zobaczymy dziadka z laską i pieskiem, który wyszepcze bon giorno, mijając Cię na drodze, a w sklepie starszy pan sprzedający sery, ani myśli mówić po angielsku, za to uśmiechnie się rozbawiony, a wyglądać będzie jak z filmu - śniada cera, posiwiałe włosy, fartuch przewiązany w pasie i ten błysk w oku, który mówi, że właśnie trafiłaś na eksperta w swojej dziedzinie.

Włoskiego jedzenia, na dobrą sprawę, nie było mi dane jeszcze spróbować. Jedno jest pewne - wina kupione za 2 euro są smaczniejsze niż większość win kupionych poniżej 30zł w Polsce. Makaron taniutki. W związku z tym, że do tej pory rzadko wychylałam nos poza gospodarstwo, w którym mieszkamy, gotuję go z entuzjazmem. Na koniec, przy okazji mojej włoskiej wyprawy, trzy krótkie przepisy na sos do makaronu.

Pappardelle na 3 sposoby


UNO. Sos z pieczarkami
Składniki:
15 średnich pieczarek
2 średnie cebule
300g piersi z kurczaka
200g śmietany 18%
kieliszek białego półwytrawnego wina
oliwa z oliwek
pieprz, sól

nie zaszkodzi również: 2 garście natki pietruszki dodane na końcu

Sposób przygotowania:
Kurczaka pokroić w kostkę. Cebulę pokroić w piórka. Pieczarki pokroić w plasterki. 
Podsmażyć na oliwie z oliwek kurczaka z cebulą, na dużym ogniu, żeby kurczak się zrumienił, a cebula zmiękła. Dodać pieczarki, posolić i solidnie popieprzyć. Smażyć aż odparuje cała woda, która wypłynęła z pieczarek. Dolać wino i odparować. Dolać śmietanę. Gotować na średnim ogniu mieszając do połączenia składników. W razie potrzeby doprawić pieprzem i solą.
Podawać z ugotowanym w osolenej wodzie makaronem.

DUE. Sos z tuńczykiem i papryką (zdjęcie powyżej)
Składniki:
puszka tuńczyka w zalewie wlasnej
1 papryka czerwona
3 szalotki lub 1 średnia cebula
5 łyżek passaty lub 2 łyżki koncetratu pomidorowego
200g śmietany 18%
oliwa z oliwek
pieprz i sól 

nie zaszkodzi również: łyżeczka otartej skórki z cytryny lub 1 pokrojony w drobną kostke ogórek kiszony podsmażony na początku razem z papryką i cebulą

Sposób przygotowania:
Pokroić w kostkę paprykę i cebulę. Odsączyć tuńczyka z zalewy. Podsmażyć na oliwie cebulę z papryką aż cebula się zeszkli. Dodać tuńczyka i passatę (koncentrat pomidorowy). Przesmażyć razem ok. 2 minuty. Dodać śmietanę. Dokładnie wymieszać i doprawić solą i pieprzem.
Podawać z ugotowanym w osolonej wodzie makaronem.

TRE. Sos pomidorowy z salami
Składniki:
500g passaty lub puszka pokrojonych pomidorów (400g)
2 średnie cebule
4 ząbki czosnku
80g salami
3 gałązki okazałej bazylii
oliwa z oliwek
pieprz i sól

Sposób przygotowania:
Pokroić w drobną kostkę cebulę i czosnek. Salami pokroić w paski grubości ok. 1,5cm. Podsmażyć czosnek, cebulę i salami na oliwie aż cebula i czosnek zmiękną. Dodać passatę (pomidory z puszki), odparowac aż sos nabierze gęstej konsystencji. Doprawić solę i pieprzem. Na koniec dodać poszatkowaną bazylię.
Podawać z ugotowanym w osolonej wodzie makaronem.

niedziela, 12 sierpnia 2012

Tarta z cebulą i kiełbasą wg Julii Child


Wreszcie i ja jako organizatorka akcji 100 lat Julio! mogę dodać swój wpis z wypróbowanym przepisem Julii Child. Przyznam się, że w pierwszej kolejności na tapetę poszedł befsztyk wołowy, ale wyszedł mi on niewystarczająco dobrze, a fotogeniczny był tak bardzo, że większą karierę zrobiłby w radiu :) Z tego co do tej pory obserwuję największą popularnością w ramach akcji cieszą się tarty. Ja również nie będę tu wyjątkiem. 

Tarta, którą przedstawiam, wpisuje się w moje niekończące się eksperymenty z ciastem kruchym do tart. Ostatnimi czasy pozostawałam przy opcji dodawania do niego jajka. Ten przepis pokazał mi, że wcale tak być nie musi. Ciasto jest faktycznie delikatne, choć gdy je wyrabiałam, kręciłam niepewnie głową przekonana, że zmierzam po raz kolejny w kierunku porażki kulinarnej. Ciasto jest bardzo miękkie i elastyczne. Z tego też powodu rada z przepisu, by trzymać je w lodówce od 2h do 2 dni jest jak najbardziej nie do zlekceważenia. Przepis Julii Child przekonał mnie, że tradycja robienia ciasta kruchego bez użycia jajek jest warta kontynuowania.


Składniki:
na ciasto (porcja na 2 tarty, połowę zostawiłam na kolejny dzień)
2 szklanki mąki tortowej
170g zimnego masła
łyżka soli
1/2 szklanki zimnej wody
na nadzienie
2 średnie cebule
200g kiełbasy (w przepisie polecano gotowaną białą kiełbasę)
ser szwajcarski do posypania
2 jajka (w przepisie 3, ale u mnie los zadecydował inaczej)
200g śmietany 18%
sól, pieprz, gałka muszkatołowa do smaku

Sposób przygotowania:
Mąkę przesiać do malaksera, wsypać sól, dodać pokrojone w kawałki masło. Miksować w trybie pulsacyjnym do czasu, aż ciasto będzie miało konsystencję mokrego piasku. Dolać zimną wodę. Miksować dalej aż zacznie zbijać się w jedną kulę. Wyrobić na blacie oprószony mąką. Wstawić do lodówki na min. 2h, a maksymalnie 2 dni.

W tym czasie, podsmażyć na oliwię pokrojoną w piórka cebulę, aż zmięknie. Pokroić w plastry kiełbasę, zetrzeć ser na tarce. W misce połączyć śmietanę z jajkami i doprawić do smaku solą, gałką i solidnie pieprzem. Formę na tartę wysmarować masłem.

Po 2h wyjąć ciasto z lodówki, podzielić na 2 kawałki. Jeden z nich rozwałkować na grubość 2mm. Zawinąć je na wałku i wyłożyć na formę do tarty. Nakłuć widelcem bardzo dokładnie. Piec wstępnie 10 - 15 minut na górnej półce do zarumienienia się w temperaturze 230 stopni.

Dno rumianego ciasta wyłożyć cebulą, zalać mieszanką śmietany z jajkiem, położyć na wierzchu kiełbasę i posypać serem. Zapiekać ok 30 min. na górnej półce w temperaturze 190 stopni. Wnętrze tarty powinno ok. 20 - 25 minuty zacząć rosnąć, a pod koniec ser powinien być zarumieniony.

Tartę podałam z sałatką z pomidorów, oliwek, cebuli, oliwy, octu balsamicznego i bazylii.



sobota, 28 lipca 2012

Potrawka piwna

 

Nie każdemu odpowiada chłopskie jadło. Ja akurat bardzo lubię od czasu do czasu zjeść tłustą potrawkę, na którą przepis wygląda jakby do garnka wrzucono wszystko, co akurat się miało pod ręką. Kiełbasa, kapusta, a żeby zagęścić - pieczywo i to niekoniecznie pierwszej świeżości. Całości dodaje charakteru nietypowe połączenie: piwo i śmietana. Można się tym najeść. W zależności od ilości bulionu, albo możemy danie przerobić na zupę, albo na treściwą potrawkę.

Składniki:
300ml piwa
1,5l rosołu
250g cienkiej kiełbasy
1 cebula
2 ząbki czosnku
200g kiszonej kapusty
pół bagietki paryskiej + 5 kromek ciemnego chleba wiejskiego
200g śmietany 18%
2 łyżki suszonego majeranku
pieprz i sól

Sposób przygotowania:
Rosół doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć płomień, dodać kapustę (wcześniej przepłukaną wodą) i gotować.
Pieczywo pokroić na kawałki (bok 3cm), przełożyć do miski i zalać piwem.
Kiełbasę pokroić w kostkę. Cebulę i czosnek posiekać i podsmażyć na patelni razem z kiełbasą. Kiedy kiełbasa będzie rumiana dosypać 2 łyżki majeranku i podsmażyć.
Zawartość patelni wlać do gotującego się z kapustą rosołu. Pieczywo z piwem rozgnieść widelcem i również dodać do zupy. Gotować aż kapusta zmięknie.
Wyłączyć ogień, dodać do zupy śmietanę i starannie wymieszać. 
Doprawić solą i pieprzem.


niedziela, 22 kwietnia 2012

Włoskie śniadanie

Tym razem śniadanie w stylu włoskim, ale bliskie naszym polskim smakom. Omlet standardowo z cebulką i kiełbasą, ale wzbogacony o dodatek sera. Jeśli macie ochotę możecie dodać parmezan. Ja użyłam goudy, więc w daniu są wpływy holenderskie ;) Żeby nie było nudno omlet został złożony, pokrojony i utopiony w pomidorowym sosie. To bardzo sycące śniadanie, które spokojnie może również pełnić rolę obiadu.

Składniki:
omlet
4 jajka
150ml mleka
45g kiełbasy podwawelskiej (wyobraźcie to sobie z boczkiem lub szynką)
1/4 małej cebuli
1 ząbek czosnku
2 garście tartego sera (u mnie gouda) 
łyżeczka masła do podsmażenia cebuli i kiełbasy
sos
1/4 małej cebuli
2 ząbki czosnku
puszka pomidorów
szczypta rozmarynu
łyżka suszonej bazylii
150ml  wywaru z warzyw 
pół łyżeczki masła do podsmażenia cebuli i czosnku
dodatki
świeże pieczywo

Sposób przygotowania:
W pierwszej kolejności robimy omlet. W drobne kawałki kroimy cebulę, czosnek i kiełbasę lub inną wędlinę, którą zdecydowaliśmy się użyć. Podsmażamy na patelni, ale nie dopuszczamy do spalenia. Mieszamy trzepaczką jajka z mlekiem. Przyprawiamy solą i pieprzem i wlewamy na patelnię. Nie mieszamy, czekamy aż omlet zacznie się ścinać tak, by można było podnosić jego brzegi. Delikatnie podnosimy brzegi i pozwalamy, by jajka spływały na spód. Tym sposobem omlet ścina się, nie przypalając. Kiedy jest już prawie na tyle ścięty, by móc przewrócić go na drugą stronę, posypujemy serem. Przerzucamy na drugą stronę i czekamy, aż spód będzie rumiany. Gdy omlet jest gotowy, zdejmujemy go i składamy na pół.

Omlet czeka na talerzu, a my przygotowujemy na tej samej patelni sos. Siekamy cebulę i czosnek. Wrzucamy na rozpuszczone masło. Podsmażamy do miękkości, dolewamy bulion i pomidory z puszki. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy, aż sos będzie gęsty. Na koniec dodajemy sól, pieprz, szczyptę cukru, rozmaryn i bazylię. Gotujemy 1 minutę. Kroimy złożony omlet na plasterki, dorzucamy na patelnię i gotujemy 2 minuty.

Danie na gorącej patelni umieszczamy na stole. Jako dodatek świeże pieczywo.