niedziela, 1 marca 2015

Marzec - kuchnia chińska


Luty już za nami. Z francuskiego menu największym zainteresowaniem cieszył się kurczak w winie oraz desery wprowadzone w ramach słodkiego piątku, czyli creme brulee tarta tatin. Czas rozpocząć podróż w nowe rejony. Kierunek? Chiny!

Przewertowałam swoje półki w poszukiwaniu książek o kuchni chińskiej i nie znalazłam na nich tyle tytułów ile bym sobie życzyła. Kuchnia chińska, wbrew temu co moglibyście sądzić o niej na podstawie tak ukochanych przez Polaków "chińczyków", to jedna z najzdrowszych kuchni świata. Nie ma ona za wiele wspólnego z zawiesistymi sosami niewiadomego pochodzenia, które znamy z polskich barów, przybierających niebezpiecznie fluorescencyjne kolory.

Przyznam od razu, że nie czuję się w tej kuchni zbyt pewnie. Zaczęłam się jej bardziej przyglądać, kiedy w moje ręce trafiła książka Goka Wana, którego może znacie z programu How to Look Good Naked. Dzięki niemu poznałam trochę lepiej smaki i podstawy kuchni chińskiej i dowiedziałam się, że bary typu "chińczyk" w Wielkiej Brytanii, podobnie jak u nas kreują trochę fałszywy obraz chińskiej kuchni.

Co przyda się w tym miesiącu? Po pierwsze należy uzbroić się w podstawowe sosy:
  • sos sojowy jasny i ciemny
  • sos rybny
  • sos ostrygowy
  • ocet ryżowy
  • wino ryżowe, czyli sake
  • sos hoisin
Ponadto warto zawsze mieć pod ręką:
  • miód i cukier
  • imbir
  • dymkę
  • czosnek
  • olej arachidowy
  • olej sezamowy

Jest wiele ciekawych dodatków, które czynią chińskie dania bardzo egzotycznymi, na przykład sfermentowana czarna fasola, suszone krewetki czy wodne kasztany. Nie są jednak one u nas powszechnie dostępne, dlatego postaram się ograniczyć przepisy do takich, dla których składniki można dostać be większego problemu.

Kuchnia chińska jest bardzo różnorodna. Występują w niej przeróżne mięsa i owoce morza. W jednych regionach popularne są dania z makaronem w innych króluje ryż. Zaryzykuję, więc stwierdzenie, że każdy może w niej znaleźć coś dla siebie. Mojemu sercu najbliższa jest kuchni pekińska. Stamtąd pochodzi sławetna kaczka, ale również pyszne won tony. Miłośnicy pierogów powinni wybrać się na won tonową ucztę do jakiejś sprawdzonej knajpki. Jedyne czego w kuchni chińskiej nie uświadczymy to pieczywo. Pojawiają się tam jednak ciasta w różnych innych postaciach - wspomniane wcześniej pierogi, chińskie naleśniki, a nawet gotowane na parze bułeczki - boazi.

W tym momencie dodam jeszcze tylko, że warto w swojej kuchni posiadać 2 sprzęty, które pozwolą nam się w pełni cieszyć przygotowywaniem chińskich dań - wok i bambusowy parnik. Wok możemy zastąpić patelnią, ale jego specyficzny kształt pozwala smażyć szybciej i inaczej pracować rozgrzanemu do wysokich temperatur olejowi, który gromadzi się na jego dnie. Parnik to koszyki bambusowe z przykrywką, które stawiamy na woku lub garnku z gotującą się wodą i nasze potrawy gotują się na parze. Przetworzone w ten sposób składniki są bardziej soczyste i zachowują więcej ze swoich właściwości i smaku.

Jutro startujemy. Mam nadzieję, że spróbujecie coś razem ze mną przygotować :)

8 komentarzy:

  1. Gotuj,gotuj,chętnie coś podpatrzę,żeby wykorzystać sos ostrygowy czy rybny,który nie ma szerokiego zastosowania u mnie na codzień:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też głównie w daniach z woka, ale czasem dodaję zamiast anchois w niektórych przepisach.

      Usuń
  2. Sama również dopiero co odkrywam kuchnię chińską i z chęcią wypróbuję kolejne przepisy. Zdecydowanie masz rację, że wszelkie bary typu "chińczyk" przekazują nam fałszywy obraz rzeczywistości i powodują, że prawdziwa kuchnia chińska dla większości osób jest czymś zupełnie nieznanym. Jednak i to ma swoje plusy bo odkrywanie co tak naprawdę kryje się pod hasłem 'kuchnia chińska' sprawia niesamowitą frajdę;)
    ps. polecam książkę Nicole Mones "Ostatni kucharz chiński", nie jest to co prawda książka kucharska lecz powieść, ale daje fajne spojrzenie na chińską sztukę kulinarną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. I dzięki wielkie za podpowiedź książkową. Powieść z kulinariami w tle to coś co lubię. Szczególnie osadzona w chińskiej kulturze.

      Usuń
  3. Kuchnia chińska nie jest mi jakoś bliska, ale cieszę się, że u ciebie ten miesiąc jest właśnie jej poświęcony. Będę zaglądać i z chęcią się czegoś nauczę :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może uda mi się czymś Cię zachęcić :)

      Usuń
  4. Ja wybieram się na festiwal Fest Asia (25 i 26 kwietnia, Warszawa) - tam można będzie kupić wiele przypraw azjatyckich, doradzisz mi co najlepiej się sprawdzi w kuchni (wiadomo, że wszystkiego nie kupię, a nie wiem na co zwracać uwagę)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, w styczniowym wpisie wymieniam kilka przypraw wartych zakupu http://wkuchniwieczorem.blogspot.com/2015/01/zaczynamy-podroz-woko-kuchni-swiata.html. Oprócz tego gorczyca, kozieradka, czarnuszka. Ta ostatnia jest świetna do domowego pieczywa. Na gotowych mieszankach nie znam się za bardzo. Tyle, że garam masala to podstawa ;)

      Usuń