środa, 6 maja 2015

Szwedzkie klopsiki


Jeśli wierzyć statystykom, co minutę klienci IKEI zjadają 285 szwedzkich klopsików. Jak więc mogłabym zacząć od jakiegokolwiek innego dania? Dziewięć i pół miliona Szwedów nie może się mylić. Bardzo smakowitym pomysłem jest jedzenie ich w towarzystwie śmietanowego sosu z konfiturami. Mogą być z czarnej porzeczki, żurawiny lub jeżyn. To danie z gatunku "comfort food", czyli jedzenie na pocieszenie :) Uwielbiam takie potrawy. Rozgrzewają od środka, gdy za oknem taka plucha jak dziś.

poniedziałek, 23 marca 2015

Wontony z wieprzowiną


Jak tu nie lubić wontonów? Każdy pierogożerca powinien ich spróbować. W Warszawie polecam bar Parnik. Niepozorne miejsce, a pierożki pierwsza klasa. Polecany zresztą przez rzeszę Warszawiaków.

Dla odważnych dziś podaję przepis do samodzielnego wykonania. Pierożki gotuje się na parze w bambusowym parowarze. Byłam dość sceptycznie nastawiona do 8 minut (tylko!) gotowania wieprzowiny na parze. Może dlatego, że nie mam doświadczenia z taką metodą obróbki żywności. Mogę jednak teraz ze spokojnym sumieniem potwierdzić, że wszystko się pięknie ugotowało i nie należy się niczego obawiać.

środa, 18 lutego 2015

Cassoulet


Dzisiaj danie dla prawdziwych hardcorowych pań domu. Cassoulet to potrawa z Langwedocji. W jej skład wchodzi przede wszystkim fasola oraz mięsa - kacze lub gęsie oraz wieprzowe. Podejrzewam, że powstała jako danie tworzone z resztek mięsa, które pozostawały w domu. Tymczasem teraz odtworzenie jej wymaga nie tylko posiadania tych wszystkich "resztek", ale przede wszystkim półtora dnia przygotowań. Brzmi groźnie, ale gotowe danie starcza dla 10-12 osób. Jeśli więc wybieracie się na tygodniowe babskie wakacje i chcecie zostawić mężowi w lodówce coś do jedzenia, to na pewno mu się spodoba. Przyda się też mamom, które chciałyby wykarmić drużynę koszykówki swojego syna ;) 

niedziela, 19 października 2014

Makaron z klopsikami wieprzowo-wołowymi w pysznym sosie


Kiedy byłam mała moja mama czasem robiła w niedzielę sos z mięsa wołowego, podawała go z ziemniakami i buraczkami zasmażanymi. Pychota. Do dziś go uwielbiam. Następnego dnia, w poniedziałek, kiedy wracałam ze szkoły jadłam go właśnie z makaronem i do tego korniszon w rękę. I w zasadzie przepis, który Wam prezentuję opiera się na podobnych smakach. Jako coś ekstra mamy w nim wędzony boczek, bukiet ziół, który dodaje francuskim gulaszom charakteru i czerwone wino. Oczywiście, że musi być wino, bo to danie zawdzięczam Rachel Khoo. Moje modyfikacje są minimalne. W jej książce "Mała paryska kuchnia" jest napisane, żeby przed smażeniem mąki zdjęć z patelni boczek i cebulę. I faktycznie, jeśli zależy Wam na aksamitnym sosie bez niespodzianek, tak powinniście zrobić. Tyle, że ja wychodzę z założenia (niczym Joey Tribbiani z "Przyjaciół"), że cebula - dobra, boczek - jeszcze lepszy, więc po co wyrzucać składniki, które można zjeść ze smakiem :D Bez dalszych wstępów, przedstawiam Wam kolejne danie z serii "comfort food" - na jesień jak znalazł.




Składniki:
250g mielonego mięsa wieprzowego
250g mielonego mięsa wołowego
70g boczku wędzonego pokrojonego w drobną kostkę
1 średnia czerwona cebyla pokrojona w drobną kostkę
2 liście laurowe
5 gałązek tymianku suszonego
5 gałązek świeżej natki
10 ziarenek czarnego pieprzu
175ml czerwonego wytrawnego wina
500ml bulionu wołowego
1 nieduży ogórek konserwowy
3 łyżeczki posikanych kaparów
30g masła
2 czubate łyżki mąki pszennej
makaron dla 4 osób
oliwa
sól
natka pietruszki do dekoracji

Sposób przygotowania:
Mięso mielone posolić i ulepić z niego klopsiki wielkości piłeczki ping-pongowej. Podsmażyć na gorącej oliwie do zrumienienia i odłożyć na papierowy ręcznik.

Na patelnie wrzucić boczek i cebulę i smażyć do zarumienienia boczku. Dodać masło i mąkę i podsmażać ją aż uzyska kolor kakao. Dodać wino i bulion, do sosu dodać odłożone wcześniej klopsiki i dusić 15 minut. Po 10 minutach dodać korniszona i kapary.

Podawać z ugotowanym makaronem. Można go wstawić, kiedy do sosu dolewamy wina.

środa, 15 października 2014

Gulasz z łopatki wieprzowej z papryką


Powoli robi się chłodno i naprawdę jesiennie. Urządziłam sobie wczoraj krótki spacer po Parku Ujazdowskim. Te wszystkie kolory i kupki suchych liści pod drzewami. Jest pięknie :) Kiedy już wracam przemarznięta, lubię zjeść coś smakowitego i treściwego. Taki gulasz na przykład. Raz ugotujesz garnek i jesz przez trzy dni, a po każdym odgrzaniu on staje się jeszcze lepszy. Gorąco go Wam polecam. Przepis wydawał mi się niepozorny, ale danie naprawdę smakowało pysznie. Sama zastanawiam się w czym tkwi sekret.

Musicie przygotować się natomiast na to, że mięso piecze się w tym przepisie przez 3 godziny. Niestety krócej się nie da. Najlepiej wstawić go w wolny dzień przed południem. W innym wypadku będziecie narażeni na burczenie w brzuchu, podczas gdy z piekarnika wydobywać się będą torturujące Was zapachy. Przeżyłam to, wiem co piszę :)


Składniki:
1kg łopatki wieprzowej
3 czerwone papryki pokrojone w grubą kostkę (3x2cm)
1 duża czerwona cebula lub 2 średnie pokrojone w grubą kostkę (1,5x1,5cm)
1 świeża papryczka chilli pokrojona cienko w plasterki
2 czubate łyżeczki słodkiej papryki
2 czubate łyżeczki majeranku
1 czubata łyżeczka oregano
1 płaska łyżka kminu rzymskiego
2 łyżki czerwonego octu winnego
1 puszka krojonych pomidorów
mąka kukurydziana do zagęszczenia sosu

do podania
śmietana 18%
skórka z połowy cytryny
natka pietruszki
ugotowany ryż

Sposób przygotowania:
Na początek uwaga, że smażyć można w tym samym garnku, w którym zapiekamy danie w piekarniku.

Do garnka, w którym będziemy piec mięso w całości wlać krojone pomidory. 
Rozgrzać oliwę na patelni i podsmażyć cały kawał mięsa do zrumienia z obu strony przez około 15 minut (7 minut na stronę). Zdjąć z patelni i przełożyć do garnka.
Na pozostałym tłuszczu i średnim ogniu podsmażyć przez około 10 minut cebulę, papryczkę chilli i przyprawy (słodką paprykę, majeranek, oregano, kmin rzymski).

Przez ten czas dodać do garnka z mięsem czerwoną paprykę, a kiedy cebula z przyprawami się usmaży, również zawartość patelni. Dolać do garnka dwie łyżki octu z czerwonego wina i uzupełnić wodą garnek, żeby prawie zakrywała wieprzowinę.

Piec pod przykryciem w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez 3 godziny. Po 2 godzinach możecie obrócić mięso, żeby część z nad wody też poddusiła się w sosie. To jest też dobry czas na dosolenie potrawy, ponieważ wcześniej tego nie robiliśmy. Po 3 godzinach mięso powinno być miękkie i pozwalać rozrywać się dwoma widelcami. Jeśli nie jest, to pieczcie kolejne pół godziny aż do skutku. U mnie 3 godziny wystarczyły.

Sos można zagęścić rozrabiając w szklance sosu łyżkę mąki kukurydzianej i tak rozrobioną miksturę mieszając z całością dania. Następnie pieczemy wszystko kolejne 15 minut. Przez ten czas możemy ugotować ryż i przygotować do podania śmietanę, do której dosypujemy skórkę z cytryny, pokrojoną natkę pietruszki i pieprz. Śmietana z cytryną świetnie komponuje się z tym daniem.

Gotowe mięso rozrywamy widelcem na mniejsze kawałki, tak żeby można było każdemu nałożyć smakowitą porcję.

piątek, 23 maja 2014

Sałatka z truskawkami i polędwiczką wieprzową


Lubię połączenie słodkiego owocu z mięsem. Taka sałatka jest świetna na lunch do pracy. Zapakujcie osobno zieleninę, osobno mięso i osobno dressing. W pracy wystarczy podgrzać mięso, wyłożyć na talerz sałatkę, polać dressingiem i ułożyć na wszystkim wieprzowinę. Na koniec należy uśmiechnąć się do czerwonej truskawki, zapomnieć o deadline'ach i wszystkich sprawach na wczoraj i schrupać wszystko ze smakiem.


Składniki:
świeży, umyty szpinak
kilka truskawek
1 mała czerowna cebulka
ser gorgonzola lub lazur
garść orzechów włoskich lub pestek słoneczniki (opcjonalnie)
polędwiczka wieprzowa
garść nasion kminu rzymskiego
sól i pieprz
oliwa
ocet balsamiczny
miód

Sposób przygotowania:
Polędwiczkę kroimy na pół.W moździerzu ucieramy kmin, sól i pieprz, rozsypujemy na desce i obtaczamy polędwiczki w mieszance. Następnie smażymy polędwiczki na dużym ogniu ze wszystkich stron i wkładamy do piekarnika na 12 min. na 200 stopni.

Kroimy truskawki na ćwiartki lub w plasterki, cebulę w piórka. Na talerzu układamy szpinak, pokrojone truskawki, porwany ser i czerwoną cebulę (plus orzechy lub pestki, jeśli używacie). Przygotowujemy dressing z 1 łyżki miodu, 2 octu balsamicznego i 3 oliwy. Polewamy zieleninę. 

Polędwiczki wyjmujemy, dajemy im odpocząć 3-5 minut. Kroimy w grube skośne plastry i układamy na naszej sałatce.