Trochę oszukany ten słodki piątek, ale kontynuuję detoks poświąteczny. Wreszcie udało mi się "dorwać" jarmuż, a że jest to bardzo fotogeniczna bestia, musiałam go Wam pokazać. Staram się włączyć do swojej diety więcej warzyw i owoców, z naciskiem na te pierwsze. Jednym z lepszych sposobów na to, jest picie koktajli warzywno-owocowych na drugie śniadanie. Powiem Wam, że taka dawka świeżych witamin działa na mnie świetnie. Jestem mniej zmęczona i czuję się lepiej, więc polecam spróbować.
piątek, 10 kwietnia 2015
sobota, 17 maja 2014
Jajka na miękko ze szparagami w szynce
Moi Drodzy, bardzo krótki wpis z banalnie prostym przepisem. Jeśli zadajecie sobie pytanie co zrobić z kilkoma zbędnymi szparagami, odpowiedź brzmi - zjeść je na śniadanie. Wystarczy owinąć je w szynkę parmeńską lub jej tańszy, polski odpowiednik (cienkie plastry boczku też będą niczego sobie) i podpiec chwilę w piekarniku. A później tylko chrupać, maczając w jajku na miękko.
No dobrze, jajko w koszulce prezentowałoby się tutaj bosko, ale jest weekend i nie chcę mi się walczyć z jego przyrządzaniem ;)
Składniki:
2 jajka
6 szparagów
6-8 plastrów surowej szynki
odrobina oliwy
Sposób przygotowania:
Szparagi umyć i oderwać zdrętwiałe końcówki. Następnie owinąć w szynkę, położyć na blasze do pieczenia, skropić oliwą i piec 12-15 min. w piekarniku rozgrzanym do 220 stopni.
W tym czasie ugotować jajka na miękko. 4-5 minut we wrzątku.
wtorek, 22 października 2013
Korzenne masło dyniowe
Jeśli nie macie co zrobić z resztą dyni, którą kupiliście na zupę, curry, sałatkę czy w innym smacznym celu, można ją zamienić w tak zwane masło dyniowe. Nie jestem do końca pewna z jakiego powodu te przetwory nazywamy masłem, ponieważ tłuszczu w nich jak na lekarstwo, ale za amerykańskimi źródłami niech będzie masło, bo jakoś to nazwać trzeba :)
Masła dyniowego możemy używać jak konfitury - do chleba lub na tosty. Świetnie sprawdza się też jako dodatek do kwaśnego naturalnego jogurtu. Dorzućmy musli i pyszne śniadanie gotowe. Korci mnie, by tak jak inne słodkie przetwory wykorzystać je do mięs i mięsnych sosów lub spróbować połączyć je z serami. Pomysłów mam wiele. Będę je testować. Zachęcam też Was.
Na 2 nieduże słoiczki użyłam:
550g dyni obranej, z usuniętymi pestkami, pokrojonej w kostkę
1 jabłko
1 szklanka cukru
1 łyżka masła
1 czubata łyżeczka cynamonu
1 płaska łyżeczka imbiru
1/3 łyżeczki zmielonych goździków
1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/4 kubka wody
Sposób przygotowania:
Wszystkie składniki wkładamy do garnka i gotujemy przez 30min.
Po tym czasie miażdżymy wszystko ubijaczką do puree i gotujemy kolejne 40 minut, od czasu do czasu mieszając. Gdy przetwory są już gęste zdejmujemy je z ognia. Ja na koniec użyłam jeszcze blendera ręcznego by uzyskać maksymalnie gładką konsystencję.
Gotujemy w czajniku wodę i zalewamy nią słoiczki. Wylewamy wodę i do słoiczków przekładamy przetwory. Zakręcamy pokrywkę i stawiamy do góry dnem na blacie. Gotowe!
niedziela, 14 października 2012
Miniomlet z papryką i szpinakiem
Miniomlety to ostatnio bardzo popularny sposób na śniadanie. Zapiekanie jajek w piekarniku reklamuje i wrześniowa Kuchnia, i Zosia z bloga Make Cooking Easier. To faktycznie, bardzo łatwe i jednocześnie efektowne danie. Wrzucić można do niego wszystkie nasze ulubione składniki. Jeśli ktoś planuje startować w programie Masterchef na pewno warto przetestować co można zrobić z jednego jajka ;)
4 jajka
1 mała czerwona papryka
garść umytego świeżego szpinaku
1/4 małej czerwonej cebuli
2 plasterki szynki
2 łyżki startego parmezanu
sól i pieprz do smaku
masło do wysmarowania formy na muffiny
Sposób przygotowania
Pokroić paprykę i szynkę w drobną kostkę (ok. 1cm bok). Posiekać bardzo drobno cebulę. Szpinak pokroić w mniejsze kawałki.
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni.
Wymieszać wszystkie składniki razem z jajkami. Można zostawić 2 żółtka i potem udekorować nimi 2 miniomlety.
Formę nasmarować masłem. Przelać do niej mieszankę warzyw i jajek (jeśli zostały żółtka wylać je na wierzch). Forma powinna być zapełniona do maksimum 3/4 wysokości - omlety jeszcze urosną.
Piec 15-20 min. w piekarniku aż się zetną. W każdym przepisie czas jest inny. Należy monitorować jak jajka zachowują się w naszym piekarniku.
Podawać z pieczywem.
piątek, 20 lipca 2012
Twarożek na słodko z malinami i borówkami amerykańskimi
Dziś znów z serii śniadania. Twarożek tym razem na słodko, dodatkowo z leśnymi owocami. Proste letnie śniadanie. Po wczorajszym szale pieczenia zostało mi jeszcze odrobinę owoców, a mianowicie borówek amerykańskich i malin. Te ostatnie to chyba moje ulubione owoce w ogóle. Poniżej banalny przepis.
Składniki:
200g sera białego półtłustego
150-170g śmietany 18%
1 łyżeczka cukru waniliowego
2 łyżki (niezbyt kopiaste) cukru białego
1 garść malin
1 garść borówek amerykańskich
Sposób przygotowania:
Ser ubijamy widelcem ze śmietaną i cukrem. Dodajemy owoce i delikatnie mieszamy. Gotowe.
Najlepiej smakuje z ulubionym świeżym pieczywem.
Przepis dodaję do akcji:
wtorek, 17 lipca 2012
Caprese na śniadanie
Uwielbiam poranki, kiedy nigdzie nie trzeba się spieszyć. Można wstać, jednym otwartym okiem przejrzeć wiadomości, a kiedy zaburczy w brzuchu iść do lodówki i zobaczyć co może nam posłużyć za źródło inspiracji. Kulka mozzarelli i jeden pomidor, który uchował się schowany gdzieś głęboko w koszyku z warzywami. Oliwa z oliwek jest zawsze, podobnie ocet balsamiczny. Bazylia rośnie w doniczce i zastanawia się od dawno po co, bo ciągle więcej na nią patrzę niż z niej korzystam. Zdjęcia zrobione telefonem od niechcenia, bo przecież w święto lenistwa nie będę wywoływać RAWów. Do caprese lubię dodawać oliwki, bo zaostrzają jej smak.
Składniki:
1 pokrojony na kawałki pomidor
1 podarta na kawałki mozzarella (moim zdaniem lepiej oblepia ją wtedy sos)
garść czarnych oliwek
sos
jeden plasterek cebuli
2 ząbki czosnku (wg uznania)
łyżka octu balsamicznego
3 łyżki oliwy
dwie garście liści bazyli
spora szczypta soli
szczypta pieprzu
Sposób przygotowania:
Dresing można przygotować ucierając wszystkie składniki w moździerzu, ale ja używam do tego blendera ręcznego, który sieka wszystko błyskawicznie, a dodatkowo ładnie łączy oliwę z octem.
Dresingiem polewamy wymieszane w misce pomidory, mozzarellę i oliwki. Sosu nie wlewajcie za dużo, żeby sałatka nie pływała. Nadmiar można wstawić do lodówki i wykorzystać następnego dnia.
sobota, 28 kwietnia 2012
Zwykły twarożek i niezwykła Dżenneta
Po pięciu dniach szybkich pobudek, jedzonych w pośpiechu tostów i budzenia się kawą, wreszcie sobota. Dzień, kiedy można spokojnie zrobić i zjeść śniadanie, a przy tym wszystkim uraczyć się jakąś niespieszną lekturą. Dzisiejsze śniadanie, jak na moje ostatnie zapędy, bardzo, bardzo skromne. Świeże pieczywo z twarożkiem z rzodkiewką i herbata pomarańczowo-imbirowa. Ta ostatnia może bardziej wskazana na zimne wieczory, ale co mi tam.
Podejrzewam jednak, że to niezwykła Dżenneta przykuła Waszą uwagą. Rozczaruję mym podstępem tych, którzy myśleli, że to jakiś śniadaniowy przysmak, choć trzeba przyznać, że brzmi jak smakowita potrawa. Dżenneta to imię, trochę egzotyczne, jak jego właścicielka. Oznacza raj, a ja zaraz dopisuję do niego skojarzenie z "niebem w gębie".
Podczas porannej lektury znalazłam artykuł o Dżennecie Bogdanowicz. Ta potomkini tatarskich rodów, uczyniła z podlaskich Kruszynian wieś, której odwiedzić nie wstydzi się inny, tym razem wszystkim znany potomek, potomek królów. Kto dokładnie nie zdradzę na wypadek, gdyby ktoś zechciał sięgnąć po lekturę. Udało jej się to dzięki zamiłowaniu do kuchni tatarskiej, którą raczy wszystkich przybyłych gości. Od dziś jednym z moich kulinarnych marzeń jest zjedzenie robionych przez nią kołdunów. Dżenneta Bogdanowicz twierdzi, że to Tatarzy przywieźli do Europy z Chin pierogi, a ja nie śmiem polemizować. Jednak myli się ten, kto uważa, że w Kruszynianach jest po prostu jakaś restauracja. Rodzina Bogdanowiczów otworzyła swój dom dla gości. Na początku turyści odwiedzali meczet, a przy okazji zaglądali do domu Dżennety. Bardzo szybko jednak jej kuchnia, dom i rodzina stali się głównym celem wędrówek. Podziwiam i zazdroszczę tego co udało jej się stworzyć, mimo sceptycznych spojrzeń, kiedy zaczynała realizować swój pomysł. Miejsca pachnącego tatarską kuchnią, które stało się jej sposobem na życie. Domu, do którego nie tylko tłumnie przybywają turyści, ale który pokazał jej córkom, że nie muszą za wszelką cenę starać się być takie jak inni, by uzyskać uznanie. Na koniec przytoczę fragment z artykułu, który wyjątkowo mi się spodobał, i który mógłby być odpowiedzią na ten mój zachwyt i niedowierzanie, że tak się da.
"-Czegoś takiego nie da się zrobić z wyrachowania, z biznesplanem w ręku - mówi Dżenneta. - Słyszę czasem: "ależ miała pani nosa do interesu!". Bzdura! To był po prostu mój pomysł na życie. Udało nam się, bo jesteśmy autentyczni - stwierdza stanowczo. (...)".
Artykuł, którym się posłużyłam nosi tytuł: "Tatarska gościnność" i znajdziecie go na stronie 68 miesięcznika Zwierciadło, maj 2012.
Na sam koniec przepis na twarożek i herbatę.
twarożek
200g twarogu półtłustego
100g śmietany 18%
pęczek rzodkiewek
1 plasterek cebuli
sól i pieprz do doprawienia
herbata
czarna herbata
obrana skórka z mandarynki, kilka małych plasterków
szczypta imbiru
Sposób przygotowania:
Rzodkiewkę kroimy w kostkę (ja lubię większe kawałki o boku do 1cm). Drobno siekamy cebulę. Wsypujemy do miseczki. Dodajemy twaróg i śmietanę. Wszystko mieszamy. Doprawiamy solą i pieprzem.
Do kubka wkładamy herbatę, imbir i skórkę z mandarynki. Zalewamy gorącą wodą. Gotowe! Nic specjalnego :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







