czwartek, 4 grudnia 2014

5 filmów o jedzeniu, które uprzyjemnią grudniowe wieczory

Pisząc o boeuf bourguignon nabrałam ochoty na ponowne obejrzenie filmu "Julie i Julia", a potem zaczęłam się zastanawiać nad kolejnymi pozycjami, które mogłyby się znaleźć w moim wymarzonym maratonie filmowym z jedzeniem w roli głównej. W ten sposób powstała lista z propozycjami 5 filmów na grudniowe wieczory. Jak je wykorzystać? 

Wersja pierwsza - wybieramy dzień tygodnia, np. środę i planujemy sobie filmowe środy obżartuchów. Każdy inny dzień nada się równie dobrze. Środa jednak ma ten plus, że fajnie mieć w środku tygodnia, gdy do weekendu jeszcze daleko, a energia z początku tygodnia jest już na wyczerpaniu, coś na co warto czekać i co poprawi nam nastrój. Dodatkowo, za każdym razem możemy przygotować do podjadania coś co pasuje do repertuaru na dany wieczór.

Wersja druga - przygotowujemy maraton filmowy. Tutaj też można pokusić się o tematyczne przekąski, choć Chicken Tikka Masala w towarzystwie czekoladowych sufletów może być ryzykownym pomysłem :) Zawsze jednak można zadbać o przekąski bardziej sprzyjające filmowym maratonom, czyli popcorn, warzywne frytki czy świeże warzywa z hummusem. To też fajny pomysł dla introwertycznej części obżartuchów, którzy w Sylwestrową noc wolą zaszyć się w domu niż bawić się na przyjęciach ;)


1. Czekolada (2000)



Jednym zdaniem
Czasem wystarczy odrobina słodyczy, by przełamać gorycz narosłą przez lata.

Uzasadnienie nominacji
Klasyka, ale sprzed prawie 15 lat. Przyznam szczerze, że niewiele z tego filmu pamiętam, choć im dłużej o nim myślę, tym więcej postaci wydobywam z pamięci. "Czekolada" to klasyk. Za to też jest moja nominacja. Za niegasnący blask i ząb czasu. Przede wszystkim jednak za wytrawny smak tej opowieści, który docenia się z wiekiem. I jeszcze za magię w niej obecną. 

Z czym serwować?
Hmm... mleczna, gorzka, nugatowa..? Ja pewnie zrobię czeko-kubki Nigelli Lawson. Moja fascynacja domową boginią przypadała na czas premiery tego filmu. Nadałoby się również brownie, i murzynek.



2. Kelnerka (2007)


Jednym zdaniem
O ciężkim kobiecym losie i poszukiwaniu własnej życiowej drogi.

Uzasadnienie nominacji
Ten film nie jest powszechnie znany i choćby dlatego warto po niego sięgnąć, żeby nie oglądać wciąż tych samych odgrzewanych kotletów. Główną bohaterkę gra Keri Russell, która występowała w popularnym kiedyś serialu Felicity? Nie jest to cukierkowa opowieść, bo życie głównej bohaterki to raczej dramat niż komedia, w którym przez długi czas jedyną miłością była ta do robienia ciast. Ostrzegam więc, że może być mniej słodko niż się zapowiada. Nominuję więc za gorzki smak, ale również za uśmiech przez łzy. No i jeszcze za te ciasta o naprawdę wyśmienitych nazwach.

Z czym serwować?
Polecam szarlotkę lub inny placek. Kruche ciasto i wymyślne masy obowiązkowe. 



3. Julie i Julia (2009)


Jednym zdaniem
Nigdy nie jest za późno, by podążać za swoimi marzeniami.

Uzasadnienie nominacji
Uwielbiam ten film za wszystko. Za historię Julii Child, która jest nieugięta i nieustraszona. Za to jak Meryl Streep się w nią wcieliła i dodała jej jeszcze więcej uroku. Za Julie Powell, która podejmuje wielkie wyzwanie przestudiowania i wypróbowania przepisów z książki, która powstawała 8 lat w 365 dni. Za opowieść o poszukiwaniu siły w sobie i wytrwałości w realizacji marzeń wbrew wszystkiemu i wszystkim. No i za szukanie smaku i uśmiechu w każdym dniu.

Z czym serwować?
Ja polecam miskę boeuf bourguignon z wiejską bagietką, ale może być francuska tarta tatin, albo inny wyborny przysmak.




4. Chef (2013)


Jednym zdaniem
Najważniejsze w życiu to być w zgodzie ze sobą i robić to co się kocha, reszta przyjdzie sama.

Uzasadnienie nominacji
Kiedy tylko zobaczyłam zwiastun tego filmu, wpisałam go na listę "Muszę obejrzeć". Szef kuchni, po miażdżącej recenzji swojej twórczości, wyrusza w podróż food trackiem robiąc kubańskie kanapki. Podróż ma oczywiście służyć nabraniu dystansu do życia, które prowadził i powrotu do kulinarnych korzeni i fascynacji. Opowieść o odnajdywaniu siebie w wieku, w którym człowiek zdążył się już zagubić w prozie życia. Film okazał się być dość prostą historią z cyklu kina drogi, gdzie główny bohater miota się między karierą, rodziną, własnymi ambicjami i wyobrażeniami o tym kim być powinien, a tym kim tak naprawdę jest. Można obejrzeć jeśli mamy ochotę na lekką opowieść. 


Z czym serwować?
Cubanos (!!) - to zapiekana kanapka, której sekretem jest wolno pieczona wieprzowina podana z piklami, serem i musztardą. Jeszcze jej nie robiłam, ale od kiedy obejrzałam film mam ją cały czas z tyłu głowy i nie spocznę, póki jej nie spróbuję.


5. Smak Curry (2013)


Jednym zdaniem
Nawet zły pociąg może dowieźć cię na właściwą stację.

Uzasadnienie nominacji
To bardzo intymna historia w rytmie, który zabieganym osobom może nie przypaść do gustu. Moim zdaniem jednak, warto trochę zwolnić i na chwilę zanurzyć się w innym świecie, bo przecież o to chodzi w filmach. Film opowiada o tym, że nigdy nie jest za późno, by o siebie zawalczyć i dać sobie prawo do szczęścia, choć proces dochodzenia do tej odwagi nie jest łatwy i szybki. O tym, że czasem wystarczy ktoś kto poda rękę, podsunie pomysł, albo po prostu samym swym istnieniem sprawi, że budzi się w nas nadzieja. Ładne przesłanie i egzotyczna podróż ze smakami curry w tle.

Z czym serwować?
Kuchnia indyjska - wielbię! Chicken tikka masala, butter chicken, korma jagnięca. Zanurzyć w nich chlebek naan i ogladać. Jakim cudem nie ma na tym blogu jeszcze żadnego przepisu kuchni indyjskiej? A przecież dziś będę jeść kormę z kurczaka.

wtorek, 2 grudnia 2014

Boeuf bourguignon, czyli Julie, Julia i Ja


Nie wiem jakim cudem ten przepis ląduje na moim blogu dopiero dziś. Na pewno ma znaczenie fakt, że kiedy wreszcie po 2-3 godzinach duszenia się w piekarniku można wyjąć garnek, to rzucam się na to danie wygłodniała i zniecierpliwiona. Talerze czekają na stole, wino oddycha w kieliszkach, a bagietka w koszyku aż prosi się, żeby zanurzyć ją w sosie.

Boeuf bourguignon! Danie kuchni francuskiej, które Amerykanie poznali dzięki Julii Child, a my poznaliśmy je i Julię dzięki Meryl Streep i filmowi Julie i Julia. To chyba mój ulubiony film, w którym kulinaria są kolejnym bohaterem. Dzięki niemu poznałam i zakochałam się w Julii Child. Więcej o niej i książce "Moje życie we Francji", którą jeśli podobał Wam się film musicie przeczytać, znajdziecie w tym poście. Fascynująca postać.

Wracając do bohatera dzisiejszego dnia, gulaszu z wołowiny, jest to danie niezawodne i przepyszne. Francuzi mają zresztą duszenie mięs świetnie opanowane. A to kurczak, a to wołowina, a to cięlęcina, trochę marchewki i cebuli, zalać winem, bulionem, dodać zioła. Voila! Sam czas duszenia wymaga trochę cierpliwości, ale ilość naszej pracy w całym gotowaniu jest i tak nieduża. Poza tym, sprowadza się do krojenia, obierania, podsmażania i wrzucania do jednego garnka. Nic trudnego. Każdemu się uda. Nie przejmujcie się długością opisu przygotowania, który jest poniżej. Starałam się po prostu opisać wszystko dokładnie, co, jak i dlaczego, tak a nie inaczej.

A Wy, robiliście już boeuf bourguignon?


Składniki
1,5kg mięsa wołowego gulaszowego (ja użyłam łopatki)
150g wędzonego boczku
4 marchewki
5 średnich cebul
0,5kg pieczarek
400g pomidorów (mogą być z puszki)
250ml czerwonego, wytrawnego wina
ok. 2 szklanek bulionu wołowego
bukiet ziół
4 gałązki tymianku
5 ziaren ziela angielskiego
3 rozgniecione ząbki czosnku z łupinami
1 liść laurowy

Sposób przygotowania
Mięso wołowe, jeśli nie jest pokrojone, kroimy w spore kawałki ok. 5cm, solimy i pieprzymy, obsmażamy na oleju na gorącej patelni. Następnie przekładamy do garnka, w którym będziemy piec gulasz. Można to zrobić w dwóch turach. Następnie podsmażamy pokrojony w niewielką kostkę boczek i dodajemy do garnka z wołowiną.

Czas na warzywa. Podsmażamy pieczarki w całości, większe sztuki można przekroić na pół lub ćwiartki. Dorzucamy do garnka. Cebulę kroimy w ósemki, marchewkę w grubsze plasterki. Warzywa podsmażamy na patelni aż cebula lekko zmięknie. Solimy w międzyczasie, żeby się nie przypaliła. Przekładamy do garnka.

Zalewamy patelnię winem i redukujemy o połowę. Przelewamy do garnka.

Do garnka dodajemy jeszcze pomidory i zalewamy bulionem tak, żeby przykrył mięso. Na koniec dodajemy bukiet ziół zawinięty w gazę. Ja używam zamiast gazy dużych torebek na herbatę sypaną (sprawdzają się świetnie w takim rozwiązaniu. Nie dosalamy gulaszu. Solone było mięso, słony był boczek i soliliśmy marchewkę z cebulą. Najwyżej doprawicie na końcu po zredukowaniu sosu.

Pieczemy 2-3 godziny w 160 stopniach pod przykryciem, aż mięso będzie miękkie. Do czasu zagotowania się sosu nie zakładajcie pokrywki na garnek, zróbcie to dopiero kiedy sos się zagotuje w piekarniku. Czemu? Bo z pokrywkę będzie to zwyczajnie dłużej trwało.

Kiedy mięso jest miękkie przecedzam sos na dużą patelnię przez durszlak. Warzywa i mięso z durszlaka wrzucam ponownie do garnka i wstawiam do stygnącego piekarnika, żeby nie wystygły. Sos redukuję na średnim ogniu aż trochę zgęstnieje. Następnie wlewam z powrotem do garnka.

Podaję z wiejską bagietką lub wiejskim chlebem. Pychota!


niedziela, 30 listopada 2014

Tarta limonkowa z przepisu Nigelli Lawson


Tak jak w poprzednim tygodniu, miałam w kuchni dwie lewe ręce, tak w ten weekend czuję, że moc jest ze mną ;) Koniecznie spróbujcie zrobić tę limonkową tartę. Krem, który ją wypełnia jest obłędny!! O wszystkich nieudanych próbach robienia francuskiego kremu na żółtkach mogę zapomnieć, znalazłam nadzienie doskonałe. Masa tłustej śmietany, puszka słodzonego mleka skondensowanego i dodatki - tu już pełna dowolność, ale kwaśny smak limonki idealnie dopełnia całość. Przygotujcie się na lawinę słodyczy, mlaskania i oblizywania palców. Oj Nigella to bogini. Jej słodkości to jest coś na co zawsze można liczyć! I w dodatku bez żadnego pieczenia, kombinowania - raz, dwa i gotowe!


Składniki
spód
250g pełnoziarnistych herbatników
100g masła
50g gorzkiej czekolady
1 łyżka kakao
masa
300ml śmietany 36% (2 małe opakowania)
puszka słodzonego mleka skondensowanego (ponad 400g)
sok z 4 limonek
dekoracja
skórka z limonek
starta czekolada

Sposób przygotowania
W malakserze mielimy wszystkie składniki na piasek. Czekoladę można troszkę podgrzać przed wrzuceniem, żeby była miękka. Wylepiamy formę na tartę i wstawiamy do lodówki.
Masę przygotowujemy ubijając śmietanę z mlekiem, a podczas ubijania dolewamy po kolei sok z limonek.
Masę przekładamy na tartę i schładzamy w lodówce minimum 4 godziny, najlepiej całą noc.
Przed podaniem dekorujemy limonką i czekoladą.


czwartek, 27 listopada 2014

Jak podrasować kawę, kakao lub czekoladę


Dzień dobry Kochani :) Wprowadzacie już powoli ducha Świąt Bożego Narodzenia do swoich domów? Ja odliczam dni do pieczenia pierniczków i umilam sobie wieczory piciem kakao. Kilka dni temu natknęłam się na pomysł na to jak podrasować wizualnie zimowe napoje.

1) Przygotowujemy bitą śmietanę, taką jak lubimy (u mnie jest z dodatkiem cukru pudru i cukru wanilinowego).
2) Rozsmarowujemy ją cienko (3mm) na papierze do pieczenia i umieszczacie w zamrażalniku.
3) Kiedy jest już twarda wycinamy z niej dowolny kształt foremką do pierniczków - serduszka, gwiazdki, choinki, bałwanki.
4) Delikatnie wkładamy do kawy, kakao czy czekolady. Gotowe! 

Miłego dnia!


wtorek, 25 listopada 2014

Świąteczna zupa z łososia z porto


Czy u Was też dziś w nocy spadł pierwszy śnieg? Zdecydowanie wolą mroźniejszą pogodę, śnieg i słońce, niż tę pluchę, która króluje za oknami. No, ale zawsze można sobie poprawić humor grzebiąc w książkach kucharskich. W książce Hanny Szymanderskiej znalazłam przepis na mazowiecką świąteczną zupę z łososia. Polecali dolewać do niej maderę, ale ja mam porto, więc spróbowałam z tym trunkiem. Zupa jest ciekawa, choć raczej postna. Sprawdzi się jako danie na przystawkę bardziej niż zupa sama w sobie.

Składniki:
filet z łososia ze skórą 300g
włoszczyzna (2 marchewki, 2 pietruszki, por, ćwiartka selera)
cebula z wbitym goździkiem
1 listek laurowy
4 ziarna ziela angielskiego
4 ziarna pieprzu
4 gałązki suszonego tymianku
skórka z 1 cytryny
200ml wina porto
plasterki z cytryny
1,5l wody
łyżka masła

Sposób przygotowania:
Filet z łososia oddzielić od skóry, posolić i odstawić na bok.
Skórę z łososia włożyć do 3l garnka lub większego. Dodać liść skórkę z cytryny, liść laurowy, ziele, pieprz i tymianek. Dolać 1,5l wody i zagotować, w miarę możliwości usuwając szumowiny.
Warzywa z włoszczyzny pokroić w kostkę i podsmażyć na maśle w osobny rondelku lub na patelni. Dodać do gotującego się wywaru ze skórą z łososia. Do wywaru dodać również cebulę z goździkiem. Gotować na wolnym ogniu 30 minut.

Po tym czasie przecedzić wywar do drugiego garnka. Dodać do niego oddcedzoną połowę pora, pietruszkę i seler i zmiksować blenderem ręcznym. Dodać filet z łososia i gotować kolejne 10 minut. Na koniec dodać odcedzoną marchewkę i dolać porto.

Podawać na talerzach lub w miskach z plasterkiem cytryn.