sobota, 4 kwietnia 2015

Strona o fotografii kulinarnej na 3 urodziny bloga


Kochani, dziś mijają 3 lata, od kiedy zaczęłam prowadzić blog W Kuchni Wieczorem. Miałam w tym czasie jedną długą przerwę, w dużej mierze spowodowaną tym, że blog nie wyglądał tak jak sobie to wymarzyłam. Zniechęciłam się, bo oglądałam piękne zdjęcia polskich i zagranicznych blogerek, a sama nie potrafiłam osiągnąć takich efektów. Wiem, że są większe problemy na świecie, ale dla mnie to było ważne. 

Zakochałam się w fotografii kulinarnej 3 lata temu. W tym czasie pojawiały się różne inne zainteresowania, fascynacje i miłostki. Pojawiały się i mijały. Cierpliwość nigdy nie była moją mocną stroną. Jednak fotografia kulinarna nie dała o sobie zapomnieć. Nie pozostało mi nic innego jak zaangażować się w nią ze zdwojoną siłą i mam wrażenie, że powoli wszystko zaczyna się układać. 

Pod koniec poprzedniego roku wróciłam do blogowania i postanowiłam sobie nie odpuszczać. Na początku tego roku odezwał się do mnie magazyn Green Canoe Style i zaprosił do współpracy. Kolejny ciekawy projekt powoli rysuje się na horyzoncie. W międzyczasie porzuciłam pracę w korporacji i postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę - fotografia. Wczoraj dostałam miły telefon, w którym poinformowano mnie, że dostanę dofinansowanie na rozpoczęcie działalności. 

Od początku tego roku, powolutku dłubałam dla Was i dla siebie prezent w nagrodę za to ile serca i czasu poświęcamy fotografii kulinarnej. Stworzyłam stronę Fotografia COOLinarna, która, mam nadzieję, stanie się takim miejscem w sieci, gdzie entuzjaści fotografii kulinarnej będą mogli podyskutować, wymienić się doświadczeniem, czytać artykuły przygotowywane specjalnie dla nich, brać udział w wyzwaniach fotograficznych i rozwijać się. 


Chciałabym, żeby ta niespodzianka Wam się spodoba, żeby choć w malutkim stopniu pomogła podnieść jakość waszych zdjęć, a tym samym blogów. Wiem, że czasem jedna informacja, jedno zdanie potrafi pchnąć warsztat do przodu, pomóc zrobić coś, co jest bliżej naszych marzeń i ambicji. 

Obecnie na stronie znajdziecie 5 artykułów. Komentujcie i dokładajcie swoje 3 grosze do zawartych tam treści. To co tam napisałam to tylko część wartościowej treści, druga część to Wasze doświadczenie i Wasza wiedza. Jeśli chcielibyście podzielić się z innymi swoimi umiętnościami w postaci artykułu, zapraszam Was do współpracy. Nie mam nic przeciwko, żeby Wasz artykuł znalazł na Fotografii COOLinarnej swoje miejsce, a Wasza osoba i blog jeszcze jedno miejsce, które Was promuje.

To chyba tyle z mojej strony na dzisiaj. Jak Wasze przygotowania do Świąt? Ja, jak widzicie, zajmowałam się HTMLami, serwerami, ale z grubsza mam wszystko ogarnięte. Choć po prawdzie, to zasługa Rodzinki, która będzie nas gościć przez 2 dni, więc mój wkład w przygotowania jest niewielki, jakiś chlebek, jakaś babka, jakieś jajeczko... :)

Życzę Wam spokojnych i wesołych Świąt, smacznego jedzonka i miłego odpoczynku. No i jeszcze, słońca i ciepłej wiosny!


piątek, 1 lutego 2013

David Loftus, czyli o fotografii żywności

Zmogła mnie choroba i bardzo mi to nie w smak, bo już planowałam kolejne wypieki chleba, wpisy na blogu, wyzwania kulinarno-fotograficzne. Weekend to jedyny czas, kiedy o tej porze roku mogę robić zdjęcia przy świetle dziennym, a każdy kto zmaga się z fotografią kulinarną wie, że naturalne oświetlenie niesamowicie ułatwia pracę. Powoli kiełkuje we mnie postanowienie, by ograniczyć się do niego i przestać tracić czas na kombinacje alpejskie ze światłem sztucznym, do którego tracę cierpliwość.

Jest jednak plus łóżkowego uziemienia - możliwość nadrobienia zaległości w buszowaniu po sieci i zapoznanie się z ostatnimi nowinkami. Od tygodnia na ustach wszystkich jest FoodTube Jamie'go Oliver'a. Tam też, z krótkich filmów można dowiedzieć się trochę więcej na temat pracy David'a Loftus'a - fotografa odpowiedzialnego za zdjęcia w wielu książkach i czasopiśmie Jamie'go. Obaj panowie są związani kontraktem reklamowym z marką, której amatorską lustrzankę posiadam. Reklamowała się ona filmikiem z nimi, z którego, dla ciekawski blogerów, zainteresowanych fotografią, za dużo nie wynikało. Mam nadzieję, że to co będzie pokazywane na YouTube, zdradzi więcej z warsztatu fotografa.

Do tej pory pojawiły się 2 minifilmiki na temat światła, które tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że bez światła dziennego nigdy nie uzykam efektów, o jakich marzę. Zwiastun tego przekonania wniosła w moje życie Helene z tarteletteblog. Doświadczenie potwierdzało ten niechętnie dopuszczany do świadomości fakt. Dziś David Loftus postawił ostateczenie kropkę na i. Niestety nie mogę filmików zamieścić we wpisie, ponieważ taka opcja została zablokowana przez Jamie'go :( Kto jak kto, ale on doskonale dba o swoje interesy.

Wklejam więc linki:
David Loftus Photography Masterclass - Lighting PART 1
David Loftus Photography Masterclass - Lighting PART 2

I jeszcze krótki wywiad z fotografem na stronie Jamie'go.

Kulinarnie czeka mnie dziś francuska zupa cebulowa, którą wczoraj, ostatkiem sił przygotowałam z kilograma cebuli i chciałam się tym wyczynem Wam pochwalić. Niestety brak sił na akrobacje z aparatem mi to uniemożliwia. Może to i dobrze, bo w gorączce pomyliłam wermut z białym winem i wlałam do niej nie ten alkohol co potrzeba. Gdy następnym razem zrobię ją tak jak należy, podzielę się z Wami przepisem.

Na koniec - zdjęcie oregano, które z tym wpisem, wbrew pozorom, ma coś wspólnego. Mianowicie zdjęcie jest wykonane nowym obiektywem (przy sztucznym świetle - precyzując), którego zalety sprowadzają się na razie tylko do tego, że w przeciwieństwie do 35mm nie zauważa się dystorsji. Widzicie tą prostą linię u góry zdjęcia? Wreszcie! Jak mnie to denerwowało. Mam nadzieję, że po dłuższym czasie użytkowania obiektyw pokaże jeszcze inne swoje możliwości.


sobota, 13 października 2012

Addio pomidory


Wyjechałam z Polski tylko na dwa dni, a po powrocie wszystkie drzewa przed domem powitały mnie złotym ubarwieniem. W codziennym pędzie nie zauważam zmieniających się pór roku. Całe dnie w biurze, podróże metrem lub pełnym ludzi tramwajem, gdzie częściej skupiam się na pilnowaniu torebki niż na widokach za oknem. Jednak bez względu na mój przewlekły niedoczas przyszła jasień i wysypała się dyniami na blogach. Dobrze, że chociaż w kuchni mogę na chwilę zwolnić i poczuć jej smak. I jeszcze posłuchać Kabaretu Starszych Panów, który bardzo mi się z jesienią kojarzy. Może za sprawą poniższej piosenki? Dziś ponownie tylko dawka zdjęć.


 




I jeszcze trochę jesieni z telefonu: